Konkurs zakończony - Wygraj Lenovo Legion T5!

  • 210
    Replies
  • 25938
    views
  • Gabrysiami's Avatar
    Level 1
    Uważa się, że symulatory nie mogą być na tyle rozbudowane i ciekawe aby podbiły świat. Do tego jak by miał wyglądać symulator, który nigdy nie znudzi się publice? Zazwyczaj szybko wciągają gracza ale w tym samym tempie gry te po prostu się nudzą. Na szczęście są wyjątki, które przełamują wyżej wymienione standardy i wyróżniają się na rynku na całym świecie. Mówimy tutaj oczywiście o The Sims 4
    Jest to kolejna część, wydana 15 lat po pierwszej, która zaskakuje swoją prostotą, ale nie jest pozbawiona smaczków dla graczy. Gra ta opiera się na tworzeniu własnego świata w którym możemy utworzyć dowolną postać, jej rodzinę, znajomych, sąsiadów, których życiami będziemy mogli kierować w grze!
    Tryb tworzenia postaci jest bardzo rozbudowany - możemy zmieniać każdy szczegół twarzy, skóry czy ciała. Zawiera on również pokaźny wybór ubrań dla naszej postaci (zwanej Simem) oraz cech charakteru, które również oczywiście możemy sami ustalać, a cechy te będą wpływały na naszą późniejszą rozgrywkę!
    Po utworzeniu swojej postaci (lub kilku) wypada postawić jej dom! W menu światów mamy kilka urokliwych miasteczek, w których do wyboru są puste parcele, na nich możemy zbudować dom dla naszych simów samodzielnie, lub gotowe domy, które również nie są złym wyborem.
    Ale ustalmy, że mamy pomysł na piękną posiadłość i wybraliśmy dobrą lokacje, co teraz? Tutaj do wyboru do koloru. Piękne okna, ściany, dachy, płoty, kwiatki i wiele więcej. O wybór w wystroju wnętrza też nie musimy się martwić! Mebli i dekoracji mamy wiele i każdy znajdzie coś dla siebie!
    Pamiętajmy jednak że to dopiero początek zabawy z The Sims 4, bo gra to przecież głównie rozgrywka postaciami a skoro wszystko co potrzebne już mamy możemy zacząć grać!
    W trybie rozgrywki możemy tak naprawdę robić wszystko, od rozwijania umiejętności kulinarnych naszego sima, po loty w kosmos rakietą kosmiczną, która stoi na naszym ogródku. Możemy organizować przyjęcia, tworzyć relacje, grać w gry komputerowe - naprawdę, co tylko sobie zamażycie.
    Gra dodatkowo jest ciągle wspierana, powstają do niej dodatki i modyfikacje, które potrafią całkowicie zmienić naszą rozgrywkę i spowodować, że nie odejdziemy od gry przez długie godziny.
    Gram w tą grę już parę dobrych lat i nadal potrafię budować parcele przez kilka godzin i być z niej dumna przez następne parę rozgrywek.


    <3
  • tomcio's Avatar
    Level 1
    @Aaricia

    Alien: Isolation

    Obcy: Izolacja to zdecydowanie gra dla ludzi o mocnych nerwach. Nie pamiętam już tytułu, przy którym musiałem sobie co kilka godzin robić przerwy, chcąc odpocząć od presji, strachu i przytłoczenia ciężkim klimatem kosmicznego horroru. A więc zapraszam was moi drodzy na nie zapomniane doznania z xenomorfem w roli głównej,i pamiętajcie gracie na własne ryzyko :) Tytuł rozgrywa się 15 lat po wydarzeniach z pierwszej części filmu ,,Obcy - 8 pasażer Nostromo''. Wcielamy się w Amandę Ripley, córkę filmowej Ellen Ripley, która w poszukiwaniu odpowiedzi zaginionej matki eksploruje stację kosmiczną Sewastopolu. Omawianą przygodę najlepiej samemu sprawdzić, więc nie będę rozpisywał się nad ciekawszymi momentami, które absorbują gracza pchnąc fabułę dalej.
    Jest to na pewno spójna wizja, która idealnie uzupełnia uniwersum filmowe, więc nie ma mowy o fuszerce.
    Już samo odpalenie gry i widok intra 20th Century-Fox Productions w stylu retro cofa nas nostalgicznie w czasie, a menu główne ukazujące horyzont planety z oddaloną stacją Sewastopolu przy wrzucającej ciarki muzyce może zahipnotyzować.
    Przy wyborze poziomu trudności, sami twórcy wskazują na jedyną słuszną opcję HARD. Powód jest prosty. Tylko taki wybór gwarantuje świetne przeżycia w spotkaniu z bezwzględną istotą, polującą na twoją osobę jaką jest bez wątpienia obcy.
    Pierwsza ogrywana godzina to niczym prolog Dead Space'a ukazany z widoku pierwszej osoby. Głucha cisza, ciemność rozświetlana migającymi neonówkami, wolno otwierające się rozsuwane drzwi, niepokojące dźwięki pary wydobywającej się z pękniętej rury budujące wraz z innymi odgłosami złowieszczej stacji kosmicznej, świetny, niepowtarzalny klimat.
    Klimat, który można kroić nożem i co najważniejsze, jest utrzymany przez większość czasu gry.
    Trzonem rozgrywki jest eksploracja Sewastopolu w celu odnalezienia kluczowego przedmiotu i omijanie wrogich jednostek. Celem głównym może być zarówno czarna skrzynka Nostromo, ważne lekarstwa dla koleżanki lub zdobycie cennej karty dostępu tudzież ucieczka z miejsca pobytu w trybie natychmiastowym. Co by nie mówić, zlecone zadania wydają się proste i flegmatyczne jednak to co nas spotka to już inna para kaloszy.
    Po drodze napotkamy zarówno pokojowo nastawionych członków załogi jak i wrogich jednostek, które najlepiej omijać. Ludzie nie są wymagającym przeciwnikiem a starcia z nimi są w najmniejszej ilości.
    Kolejnymi zawodnikami są syntetyczni. Są to przemysłowe roboty firmy Weyland-Yutani stworzone do auto-naprawy uszkodzonego mechanizmu na stacji. Jednak słowo ,,pomoc'' w człekokształtnych robotach ze świecącymi oczami będzie szczątkowa. W większości zaprogramowane do zabijania, wolnym krokiem podążają za tobą gdy tylko wejdziesz im w drogę.
    Ostatnim a zarazem głównym daniem programu jest czarny niczym smoła, obskurny, z przeraźliwie wyczulonym zmysłem na zabijanie ksenomorf.
    Nie mam pojęcia jak określić kilkoma zdaniami to co się dzieje po pojawieniu się tego stworzenia. Jest nieprzewidywalny, ma świetnie odwzorowane ruchy a zachowanie to mistrzostwo świata! Dawno nie spotkałem tak przebiegłego i naturalnie zachowującego się przeciwnika w grze wideo. Im więcej razy myślałem, że jestem bezpieczny lub go przechytrzyłem tym więcej dostawałem w cztery litery:D
    Stosunek pojawiania się poszczególnych wrogów mogę określić następująco: obcy 70%, syntetyczni 25%, ludzie 5%. Częstotliwość jego występowania jest idealne zbalansowana. Możliwe, że na najłatwiejszym poziomie trudności twórcy zmniejszyli ten współczynnik drastycznie...nie wiem. Jako survival horror tytułowi bliżej skradanki łączącej takie tytuły jak Amnesia, Dead Space a nawet...Metal Gear Solid. Amanda Ripley jako nikłej postury kobieta przez większość czasu będzie zmuszona chodzić na kuckach omijając zagrożenie. W nielicznych przypadkach użyje broni, lecz ta pozostaje ostatecznym rozwiązaniem, będąc tylko i wyłącznie ,,pistoletem na wodę'' dla syntetycznych, nie mówiąc o obcym ;) Warto w tym miejscu zaznaczyć, że gra zadowoli osoby lubujące ciche przemieszczanie, skradanie, grę w kota i myszkę. Nagradzana jest cierpliwość, rozwaga a karane impulsywne, obojętne wybryki niczym skaczącego na ogonie tygryska. Dlatego przestroga dla tych co myślą, że rozwalą aliena z granatnika a ludzi z miniguna. Dla żądnych akcji niczym w drugiej części filmowej sagi, rozstawiania działek, drużynowego paradowania z cygarami w ustach - nie macie czego tu szukać.
    Częste chowanie się do szafek, pod biurka, specjalnych skrytek, włażenie do otworów wentylacyjnych (brak jeno ukrywania w cieniu). Używanie detektora ruchu, nerwowe lecz powolne zaglądanie w każdy niemal kąt. Taki jest Alien Isolation. I nie jest to bynajmniej minus, bo tym oto sposobem powstaje żartobliwie ujmując nowy gatunek gry ,,symulator chowania'' :D

    Aby zwiększyć szanse przetrwania, możemy zbierać specjalne części i konstruować narzędzia takie jak bomba dymna, wabik dźwiękowy, apteczka, koktajl mołotowa, impuls elektryczny. Każda z rzeczy znajdzie zastosowanie i w sprawnych rękach uratuje skórę w beznadziejnej sytuacji.
    Kolejnymi pomocnymi przedmiotami są m.in race oświetlające ciemne pomieszczenia, pałka elektryczna na syntetycznych, pistolet na ludzi, czy w końcu miotacz ognia do odstraszenia ksenomorfa. Dodatkowo od czasu do czasu napotkamy skrzynki pomocnicze Seegson, za pomocą których rozświetlimy pomieszczenie, wyślemy sygnał dźwiękowy przyciągający wrogów lub odłączymy kamery. Przy odpowiednim postępie w grze dostajemy kolejno klucz i palnik do otwierania wcześniej zamkniętych drzwi.
    Te ostatnie możemy otworzyć również używając specjalnego deszyfratora z ciekawymi mini gierkami, które pod presją czasu wymagają małego skupienia.
    Uzupełniając napotkane rzeczy warto jeszcze wspomnieć o komputerach pokładowych z cennymi notatkami załogi, audiologami, szyframi do skrytek/ pomieszczeń lub włącznikach aktywujących mechanizmy różnego rodzaju.

    Okey, skoro wszystko wiemy, to jak dokładnie wyglądają spotkania z obcym i innymi gagadkami?
    O ludziach nie ma co się wypowiadać, bo pojawiają się w ilości marginalnej i nie sprawiają większych kłopotów. Od nas tylko zależy, czy zaczniemy się skradać, czy rozstrzelimy wszystkich w pień.
    Syntetyczne cyborgi są świetnym pośrednikiem między ludźmi a stworzeniem. W pierwszej części gry, gdy nie mamy odpowiedniego wyposażenia a jedynym rozsądnym wyjściem jest omijanie tych powolnych jednostek, dochodzi spora dawka stresu. Pamiętam jak nie wiedząc o losowym rozmieszczeniu przeciwników po śmierci, zacząłem iść korytarzem ,,na pamięć'' w stronę drzwi, kojarząc, że robot jest w innej strefie. Jakież było moje zdziwienie, gdy po drugiej stronie złapała mnie kreatura ze złowieszczo czerwonymi oczami. Wtedy dostałem pierwszej palpitacji serca z kilkunastu kolejnych, co uświadczyło mnie o tym aby być ostrożniejszym do tego typu sytuacji.
    W dalszej części jest trochę łatwiej, bo możemy uszkodzić syntetycznego ogłuszając go impulsem elektrycznym a następnie zabijając shotgunem lub bombą wybuchową.
    Co ciekawe są różnego rodzaju wersje milusińskich, których dobre słowo nie koniecznie może oznaczać pokojowe nastawienie. Bo jak inaczej nazwać robota, który w wypowiadanych słowach ,,w czym mogę pomóc'' potrafi przygwoździć do ściany dusząc rękami. Ciekawa sytuacja występuje gdy w okolicy ,,pozytywnego'' syntetyka kręci się sam obcy. Nie dość, że wymawia słowa w stylu ,,wykryto niezidentyfikowany obiekt'' to w momencie użycia miotacza płomieni na kreaturze i przypadkowego zahaczenia o jego skromną osobę, potrafi obrócić się przeciwko nam, idąc w pełnych płomieniach spokojnym krokiem w celu naszego unicestwienia. Słodko :)
    Co do tego przeciwnika nie ma wątpliwości, że nadaje grze jeszcze ciekawszego psychodelicznego klimatu, a dodatkowo potrafi nieźle wystraszyć, zwłaszcza w momencie gdy leży na podłodze ,,niby'' martwy, chwytając nas za nogę w najmniej spodziewanym momencie. Nadszedł czas na czarną wisienkę na torcie...Obcego. Wcześniej wspominałem, że to cwana bestia. Szacunek za jego inteligencję i zachowanie. Widać, że autorzy solidnie popracowali nad algorytmami i nie ma mowy o powtarzających się ścieżkach patrolowania. Jedynie co się powtarza, to kilka animacji śmierci na krzyż...oczywiście naszej bohaterki widzącej wstrętne ryło ksenomiśka z wysuwanym maleństwem w postaci milusińskiego ,,języczka'' ;) To co mi się spodobało to ciągłe zaskoczenie w pojawianiu się stwora. Nieraz jest poprzedzona specyficznym odgłosem albo animacją wyjścia z otworu wentylacyjnego w suficie.
    Sprawne ucho usłyszy jego obecność, ale polecam częściej używać wykrywacza ruchu, który może i jest w kilku miejscach oskryptowane, że niby blisko znajduje się stwór, ale w większości oznacza niemiłą niespodziankę. Gdy się pojawi, najgłupszą reakcją jaką zrobimy będzie ucieczka. Należy powoli się poruszać, dokładnie obserwując jego zachowanie, co nie do końca się sprawuje. Jego nieprzewidywalne wybryki sprawiały, że człowiekowi włosy dęba stawały. Raz zachowuje stoicki spokój, powoli przemierzając teren a raz szarżuje niczym jaszczurka na psychotropach. Nagle zawraca, wskakuje do wentylacji w suficie aby za chwilę wyskoczyć, biegnie z punktu A do punktu B, aby po chwili zatrzymać się w miejscu obracając głową.
    A my tylko modlimy się aby nie poszedł w naszym kierunku i nie wywąchał pod biurkiem lub w szafce. Jest na tyle wyczulony na dźwięki, że byle pikanie w wykrywaczu czy strącenie pudła zwabia go w dane miejsce.Nigdzie nie jesteśmy tak naprawdę bezpieczni, potrafi wejść wszędzie i wcisnąć się wszędzie. Przygotuj się na emocjonalną przeprawę, która w szczytowych STRESUJĄCYCH jak diabli momentach sprawi siedzenie w szafce po kilka minut w oczekiwaniu na odejście obcego. Tylko po to aby schować się do następnej szafki oddalonej o parę metrów, albo co gorsza...tej samej :)
    Nie pamiętam kiedy ostatni raz w grze, w takim skupieniu i stresie próbowałem pokonać fragment miejscówki. Wsłuchiwać się w kroki półtonowej bestii, nerwowo spoglądając na zieloną kropkę detektora ruchu, która w każdym momencie mogła zejść z odległości 20m do 5m.
    Co prawda w połowie gry dostajemy miotacz ognia, ale pomaga w sposób prowizoryczny, odpędzając obcego do wentylacji na kilka sekund.W tym czasie albo się schowamy, albo uciekamy w odległe miejsce, oczekując cudu.
    Reszta zabawek nie pomoże nam w ominięciu nemesisa, tym bardziej w eliminacji bowiem nie da się w żaden sposób go ubić. Kończąc wywód pełen zachwytów o tym przeciwniku, należy dodać, że potrafi zobaczyć nas z daleka przez szybę lub wyrwać z szafki, gdy schowaliśmy się na jego oczach. Jednak były momenty, gdzie potrafi się zablokować lub nie zauważyć w sytuacji, gdzie schowałem się za niższą ode mnie przeszkodą. Są to sytuacje zdarzające się raz w przeciągu całej gry, nie ma mowy o notoryczności. Aha, zgodnie z obrazem filmowym, przy którym wzorowany był ksenomorf - nie potrafi chodzić po ścianach ani żonglować piłeczkami (taki żarcik).. Stylistyka retro sci-fi wiernie odwzorowująca elementy kinowej scenografii z końca lat 70 to ciekawa podróż w czasie. Z jednej strony mamy rok 2137, z drugiej zawarte urządzenia kojarzą się z nostalgicznymi starymi latami..
    Pełno tu pikających kontrolek, komputerów przywodzących na myśl Amigę z zielonym ekranem i rozmazaną pikselowatą czcionką, stare gazety i porozwieszane plakaty, skafandry kosmiczne , czy zabawka strusia z kiwającą głową, którą mogliśmy obserwować w pierwszym filmie Ridleya Scotta..
    Lokacje są świetnie zrobione, mamy zarówno strefy mieszkalne, długie korytarze z automatycznie zapalanymi światłami, centra handlowe, zimne laboratoria, spowite wiecznym mrokiem serwerownie, klimatyczne szpitale z masą poprzewracanych łóżek medycznych. Co łączy te miejsca? Przede wszystkim surowa stylistyka, szaro-bura kolorystyka i ciekawy design. Nie ma mowy o powtarzających się pomieszczeniach niczym w metal gear solid 2. Brawa należą się za przywiązanie do detali. Z początku możemy wziąć prysznic, włączyć radio aby posłuchać szumów, zamknąć komorę hibernacyjną itd. Z otoczenia wylewa się morze detali o których można napisać książkę a oświetlenie to mistrzostwo świata sprawiające fascynację niczym w starych kultowych grach: Splinter Cell i Doom 3..

    Wizualnie jest więcej niż poprawnie, ale kolejny element do klimatycznej układanki rozwalił galaktyczny system..
    Jest to udźwiękowienie. Oscar za masę roboty dla dźwiękowców jak i kompozytorów muzyki, która wrzuca odpowiednie ciarki na plecach lub buduje klimat. Moment w którym oczekujemy kolejki podczas zbliżającej się bestii to horror dla uszu. Masa drobnych dźwięków, od stukania w rurę, po sygnał alarmowy i syk obcego jest klasą samą w sobie i zasługuje na najwyższą notę.. Ostatnie kwestie, które warto zaznaczyć to powrót do klasyki starszych gier. Nie ma mowy o samoleczeniu, licznych skryptach, chowaniu się za przeszkody po naciśnięciu przycisku, napisach na ścianie wskazujących cel. Do stanu zapisu posłuży nam automat, gdzie wkładając specjalną kartę musimy odczekać chwilę na zapalenie się 3 światełek kontrolnych. Ciekawostką jest fakt, że w tym momencie może nas dziabnąć obcy. Rozlokowanie maszyn jest wbrew opiniom bardzo dobrze rozmieszczone na mapie..
    A propos mapy, jest poprawnie zrobiona z masą szczegółów i zaznaczonymi ważniejszymi celami i obiektami godnymi sprawdzenia..
    Szkoda, że twórcy nie pomyśleli aby odznaczały się lokacje, które zwiedziliśmy. Osobną kwestią jest również pauza gry, podczas sprawdzania mapy i notatek. Chociaż z drugiej strony gra byłaby trudniejsza, gdyby obcy mógł nas zaatakować w momencie, gdy sprawdzamy gdzie mamy podążać. Z zapisywaniem gry również można było się skusić na rozwiązanie rodem z Resident Evil. Czyli zbieraniu kart magnetycznych aby włożyć do automatu w celu zapisania..
    Spodobała mi się animacja ruchów bohaterki i minimalizm gry.Do lekkiej poprawki dałbym mimikę napotkanych ludzi, bo jest dość drętwa, tak samo jak inteligencja wrogów, która gubi się podczas potyczek...latają jak zwariowani po lokacji..
    Końcówka gry mimo świetnej realizacji zawiera przegiętą, nielogiczną kwestię, ale pewnie sami to zauważycie ;)) Czas na podsumowanie!
    Jestem pozytywnie zaskoczony tym co ograłem i zobaczyłem, a przede wszystkim przeżyłem. Alien: Isolation zapewne w niektórych momentach zanudzi mniej cierpliwych graczy, ale sprawi masę klimatycznej podróży w całej gamie emocjonalnych przeżyć. Od zaskoczenia i frustrację po niesamowity skok adrenaliny i wykończenia psychicznego..
    Wczuj się w klimat i zasmakuj świetnie zrealizowanej podróży zaserwowanej niczym w Obcym: 8 pasażer Nostromo..
    Atuty

    • Klimat, klimat i jeszcze raz klimat!
    • Postać Obcego
    • Oprawa wierna oryginałowi
    • Skradankowy charakter gry
    • Strach i element zaszczucia
    • Dobrze poprowadzony scenariusz
    Wady

    • Złe rozmieszczenie savepointów
    • Kilka nużących sekcji
    • Momentami SI
    • Potrafi mocno sfrustrować
  • joaszl's Avatar
    Level 1

    Co sprawia, że Hunt: Showdown to dla mnie najlepsza gra dekady?

    Słyszysz melodyczne nucenie, po czym trafiasz na bagna Luizjany. Ruszasz w pogoń za swoimi ofiarami jako łowca. Jednak uważaj! Jeden fałszywy ruch i to Ty drżysz o swoje życie.

    1. Wyjątkowy format gry, losowość i oryginalność

    Gra jest wieloosobową strzelanką pierwszoosobową (FPS). Myślę, że najwłaściwsze byłoby określenie jej rozgrywki jako PvPvE.

    Tryb: Bounty Hunt

    Walczysz w nim z innymi graczami, jednak Twoim głównym celem pozostaje polowanie na bossy, zabijanie ich, egzorcyzmowanie i zbieranie z nich nagród oraz ucieczka z mapy podstawioną łodzią lub powozem, aby zdobyć dużo PD i pieniędzy. Do znalezienia bossa używasz Mrocznego Wzroku, który prowadzi Cię do kolejnych wskazówek. Rzeczywista walka z nim bywa widowiskowa i niekiedy wymagająca. Po drodze będziesz walczył lub unikał niezliczonych pomniejszych wrogów – od zombie, które można pokonać z łatwością, po bardziej wymagające zagrożenia, takie jak horda ogarów piekielnych. Wykonywanie zawodu łowcy to ciężki kawałek chleba, konkurencja nigdy nie śpi. W pobliżu mogą znajdować się inni gracze, jednak nie musisz polować sam, możesz mieć towarzysza, lub być częścią trzyosobowej grupy.

    Tryb: Quickplay

    Szybka rozgrywka to po prostu Battle Royale. Jest to tryb solo, gdy twoi kumple są offline lub, gdy masz tylko “chwilę” na odpalenie. Biegasz, zbierając bronie i “wskazówki”. Pierwszy łowca, który zdobędzie wszystkie cztery, musi przetrwać, gdy inni widzą jego lokalizację na mapie.

    To, co jest dla mnie najbardziej ekscytujące w Hunt: Showdown, to jego nieprzewidywalność. Każdy mecz ma w sobie coś zaskakującego, częściowo z powodu masy losowych elementów gry, a częściowo dlatego, że po prostu gra zapewnia szeroki wachlarz pomysłowych zagrywek graczy. Mecze są niezapomniane i ekscytujące. Możemy się wyposażyć w pułapki, bomby, broń białą, noże do rzucania, możemy również wykorzystać elementy środowiska, takie jak lampy, czy też beczki, które można podpalić. Być może wiesz, gdzie jest potwór-boss i po prostu czekasz, aż inni łowcy przyjdą i spróbują go zdobyć, a wtedy rozprawiacie się z nimi i przejmujecie nagrodę. Może czekasz na zewnątrz, mając nadzieję, że zastawisz na nich zasadzkę, gdy wyjdą? Lub, co równie prawdopodobne, jest tu też inna drużyna i między Tobą a nimi nawiązuje się walka, pozwalając drużynie, która wygnała bossa, zebrać nagrodę i uciec z nią pod gradem strzałów. W czasie meczu możesz zmienić broń, podnosząc ją z poległych łowców. Twoje plany pogrążą się w chaosie, gdy przypadkowo zaatakujesz jakieś zombie, a sprawy nasilają się, gdy będziesz próbował znaleźć sposób na uzdrowienie się z krwawienia lub zatrucia wywołanego przez nie. A gdyby do tego scenariusza dodać wrogich łowców, którzy są tuż za Tobą?


    2. Muzyka i dźwięki

    Z całego serca polecam zapoznać się z Hunt: Showdown, a w szczególności z jego ścieżką dźwiękową. Nieraz złapałam się na nuceniu w kółko “Rise Up Dead Man”. Nastrojowe tło muzyczne przygotowuje Cię do odkrycia klimatu Luizjany z 1895 roku.To bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, zawierająca elementy od jazzu i bluesa, aż po folk i gospel, więc nie dziwi mnie, że jest dość popularna również poza grą. Muzyka Port Sulphur Band jest w większości dziełem dwojga ludzi pełniących inne role w Crytek: głównej projektantki narracji - Nicolette Stewart i projektanta dźwięku - Dominika Zinglera.

    W końcu uważnie słuchasz kroków, odgłosów - od pękających gałęzi po nadepnięciu na nie, chrzęstu potłuczonego szkła pod butami, łoskotu metalowych puszek, po stada ptaków, które można spłoszyć. Nasze kroki są bardziej wyraźne na deskach lub w głębokich kałużach i stosunkowo cichsze na piaszczystych drogach.Każdy łańcuch wydaje brzęk, jeśli go poruszysz, a każdy ciężki krok daje szansę, że ktoś Cię usłyszał. Wszystko to ujawnia pozycję Twoją lub wrogich łowców. Odgłosy wystrzałów są słyszalne na całej mapie. To sprawia, że dźwięk tutaj odgrywa ważniejszą rolę niż w jakiejkolwiek innej grze, którą pamiętam. Hunt jest grą skradania się. Bez dobrych słuchawek trudno coś osiągnąć.


    3. Broń i postapokalipsa

    Na samym początku oczarował mnie pomysł połączenia mrocznego postapo z charakterystycznym klimatem Dzikiego Zachodu! Mapy są tak skomplikowane, że zapamiętywanie ich układu zajmuje trochę czasu… Twoi łowcy to postacie tymczasowe. Dopóki żyją możesz ich wyposażać i zdobywać umiejętności, gdy umrą - odejdą na stałe wraz z wyposażeniem. Broń to generalnie wolnostrzelne klasyki z XIX wieku: strzelby, karabiny powtarzalne, rewolwery i tak dalej. Jest tu kilka absurdów, jak lanca bombowa, która jest po części włócznią, a po części wyrzutnią dynamitu, ale to gra o łowcach potworów. Różne zestawienia wyposażenia nadają rozgrywce własnego tempa. To właśnie od Ciebie zależy, czy będziesz grać na dystans, czy w zwarciu.
  • PapierowaZyrafa's Avatar
    Level 2
    Uncharted 4 bez wątpienia było jedną z najlepszych gier ekskluzywnych na PlayStation 4. Z pewnością w ogromnym stopniu wpłynęła na sukces sprzedażowy konsoli, przy czym sama sprzedała się w aż 16 milionach egzemplarzy. Osobiście uważam ją za jedną z najlepszych gier ostatnich lat i myślę, że nie jestem jedyny. Średnia ocen gry na metacritic wynosi 93, z czego od większości recenzentów otrzymała najwyższe noty. Co sprawiło, że gra osiągnęła wielki sukces i jest tak dobrze postrzegana? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w recenzji.Fabuła czwartego uncharted opowiada o zaginionym bracie Nathana, który prosi go o pomoc w poszukiwaniu skarbu legendarnego pirata - Henryego Averego. Nathan zdecydował się odpuścić życie poszukiwacza skarbów, osiąść i założyć normalną rodzinę. Jednak kiedy dowiedział się, że od znalezienia skarbu zależy życie brata, zdecydował się ruszyć na prawdopodobnie ostatnią taką wyprawę. Historia została świetnie opowiedziana. Jest bardziej złożona niż w poprzednich częściach. Zawiera bardzo dobre zwroty akcji. Wyszła po prostu niezwykle ciekawie i nieźle podsumowuje całość przygód Drake'a.
    Na odbiór opowieści na pewno wpływa to, jak napisane są postacie. Każda z nich ma swój charakter, między nimi występują ciekawe, czasem złożone relacje, a ich rozmowy są interesujące. Seria uncharted przyzwyczaiła już nas do tego w poprzednich częściach, ale tym razem wyszło to na jeszcze wyższym poziomie. Zrobili to na tyle dobrze, że scenki przerywnikowe to w większości dialogi bohaterów, a wciąż są one atrakcyjne i w żadnym stopniu nie nużące. Wszystkie relacje postaci również chce się śledzić i czekać na ich rozwój. Trudno znaleźć inną grę, w której wyszło to aż tak dobrze.
    Na pochwałę zdecydowanie zasługuje też grafika. Po 6 latach od premiery, gra wciąż wygląda świetnie. Dbałość o nawet najdrobniejsze detale w takim stopniu, jak w grach studia Naughty Dog również niełatwo znaleźć w grach innych twórców. Dzięki temu obserwujemy rozległe, piękne panoramy ze szczegółami, które nawet trudno dostrzec gołym okiem. Niezwykle dopracowane są także twarze bohaterów i wszelkie pomieszczenia. Twórcy posunęli się z detalami do takiego stopnia, że w grze występują poruszające się włosy na klatce piersiowej Nathana.
    W ostatnich latach duża część twórców za wszelką cenę starała się wstawiać do gier jak najbardziej otwarte lokacje. Czwarte Uncharted w większości jest grą liniową, co uważam w tym przypadku za dobre. Otwarte poziomy możemy spotkać tylko co jakiś czas. Projektanci zadbali o to, żeby nie były one dla gracza nużące. Są ciekawe i różnorodne. Dodatkowo czuć tutaj jakby twórcy wiedzieli po co je wprowadzają. Czujemy się w nich jakbyśmy faktycznie czegoś szukali. W tych bardziej zamkniętych miejscach możemy zazwyczaj obrać kilka różnych ścieżek, które doprowadzą nas do celu. Dostaliśmy więc nieco więcej swobody, ale nie na tyle, żeby charakter gry był rozmyty.
    Starcia z przeciwnikami to zdecydowanie jeden z najważniejszych elementów serii. Nie inaczej jest w tej części. Twórcy stawiają teraz większy nacisk na skradanie. Obowiązkowych strzelanin jest w grze niewiele. Wszystkie starcia z przeciwnikami odbywają się na specjalnie przygotowanych terenach, na których możemy łączyć ze strzelaniem, skradaniem i chowaniem się za osłonami wszystkie elementy ze spokojniejszych momentów gry - wspinaczkę, skoki, bujanie się na lince. Dzięki temu wszystkie walki z przeciwnikami są niepowtarzalne i planujemy je po swojemu. Dodatkowo zmieniło się też samo strzelanie z broni. Celownik wręcz pływa po ekranie, przez co strzelanie jest dużo mniej precyzyjne niż to, do czego przyzwyczaiły nas inne gry. Całościowo starcia z przeciwnikami są chaotyczne i nieprzewidywalne, czyli takie, jakie powinny być. Oczywiście mamy tutaj także kilka naprawdę widowiskowych akcji, takich jak słynny pościg.
    Podsumowując Uncharted 4 jest fenomenalną grą, która zachwyca rozmachem, detalami i dopracowaniem. Każdy jej element jest spójny z innymi. Postacie są na prawdę świetne, akcja satysfakcjonująca i widowiskowa. Fabuła również stoi na wysokim poziomie. Zdecydowanie jest to jedna z najlepszych gier ostatnich lat i zasłużyła na sukces, który osiągnęła.
  • 3mpik's Avatar
    Level 1
    @Aarcia
    Wiedźmiiiiiinnnnnnn 3Na tym mógłbym już zakończyć tą recenzję, aczkolwiek nie napisać niczego byłoby grzechem, a więc zacznijmy.


    Jak można domyślić się po tytule jest to już trzecia część serii wiedźmin od CD Project Red, część dopracowana pod prawie każdym względem dzięki nauce zdobytej z wcześniejszych dwóch produkcji.


    Grafika
    Każdy w 2015 roku na pewno napotkał mem gdzie geralt rzuca już każdym dobrze znane ,,To gniazdo nekerow trzeba je zniszczyć" kucając obok slotu PCI - E. W skrócie grafika na 2015 była tak dobra, że podczas próby uruchomienia gry w przypadku zuchwalszych użytkowników, którzy odrobinę przecenili zdolności swojego komputera mogło czasem prowadzić do zniszczenia komputera. Wiec tak, grafika była wymagająca lecz nawet na średnich ustawieniach (czyli takich na, których dam gram) gra oddaje. Aby lepiej przypomnieć sobie jak się grało odświeżyłem sobie mój stary zapis i moim zdaniem grafika nadal trzyma dobry poziom.


    Świat i fabuła
    Historia jest osadzona w świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego na przestrzeni książek z serii wiedźmin i muszę powiedzieć, że siada i to potężnie. Gra idealnie oddaje klimat oraz charakterystykę różnorakich lokalizacji do, których możemy się udać. Od wysp Skellige po słoneczne Toussaint (które doszło w dodatku Krew i Wino) lub bagna Velen. Każde miejsce ocieka klimatem, każde posiada potwory charakterystyczne dla danego regionu w skrócie WOW, ale tak naprawdę ilość uwagi poświęconej na tworzeniu graficznie świata aby gracz mógł przez chwilę poczuć się jak pogromca potworów jest niesamowita. Teraz od już wiedząc jak wspaniały jest świat w grze możemy przejść do samej fabuły, której nie opiszę ponieważ ma być to recenzja a nie rozprawka (może na szybko tylko wspomnę moją ulubioną część gdzie Geralt oraz jego koledzy po fachu piją trunki już zdecydowanie kopice po wątrobie), jedyne co zdradzę to, że klepie. Nie zmusza gracza do pchania fabuły na siłę do przodu, pozwala lub nawet zachęca do zrobienia kilku zadań pobocznych, które momentami okazują się historią samą w sobie na tyle dobrą, iż mogłaby stanowić fabułę mniejszej gry, nadal pamiętam misję opierającą się na zdobyciu patelni należącej do starszej panie lub zadaniu pomoc druidowi w zamian za naukę warzenia nowych eliksirów, brzmi banalnie lecz jest o wiele bardziej rozbudowane niż można pomyśleć.


    Postacie i dialogi
    Postacie napotkane na naszej drodze są również dopracowane do granic możliwości, widać ile serca oraz pasji poszło w projekt, animację oraz fantastyczne głosy jakie zostały im użyczone przez aktorów głosowych. Pisząc to teraz potrafię sobie idealnie przypomnieć głos Geralta gdy mówi ,,Ależ wieje” lub Talara odpowiadającemu Geraltowi na pożegnanie, po prostu piękne. Dzięki tak wspaniałym głosom dialogi są niemal dziełem wirtuoza (wiem, wiem ale inaczej nie potrafię), jako przykład chociażby rozmowy z cynicznym dupkiem Lambertem czy podstępnym Dijkstrą, re we la cja.


    Nie jestem pewien co jeszcze mogę napisać więcej, to znaczy mogę wychwalać Wiedźmina 3 jeszcze długo, lecz moim zamysłem jest raczej recenzja typu: nie aż tak długa, więc zakończę ją gdzieś tutaj, z nadzieją, iż ktoś po jej przeczytaniu zajawi się podobnie lub nawet bardziej i zagra, a może nawet przeczyta książki kto wie, kto wie …
  • NiPitr's Avatar
    Level 1
    Dobry, zasięgnę w dawne dzieje i opowiem dziś wam o jakże kultowym, oraz przez wielu uwielbianym Wieśku.
    Wiedźmin III: Dziki Gon

    Pierwszy trailer Wiedźmina III zobaczyliśmy podczas konferencji E3 w 2013 roku. Studio CDProject postanowiło zachwycić graczy robiąc wszystko jeszcze lepiej i z jeszcze większym rozmachem.

    Tylko tym razem, udało im się podbić Świat.

    Nim jednak Dziki Gon trafił na nasze urządzenia, to Dragon Age: Inkwizycja był uważany za ultymatywny RPG ostatnich lat. Dziś już mało kto powie, że trzeci Dragon Age coś osiągnął, ze względu na to, że w świecie gier Action-RPG, zamieszał Wiedźmin III.

    Ta gra nie tylko poprawiła sporo standardowych rozwiązań, ale była też dla fanów wirtualnej rozrywki czymś egzotycznym. No bo ile tak naprawdę mieliśmy zakorzenionych w słowiańskości gier, które trafiły do Main Streamu?

    Posilając się chociażby modelem questów to mechanicznie pozbyto się typowych questów fedexowych - typu pójdź tam, zbadaj wystający z ziemi korzeń 1 500 razy i wróć po 3 exp. Jasne, w grze wciąż są zadania opierające się na niezwykłe prostej strukturze. Ale okraszone są opowieścią, która uzupełnia naszą wiedzę o świecie i jego mieszkańcach, a czasem po prostu bawi.

    Pamiętacie zapewne zadanie, z przyniesieniem patelni w białym sądzie, to dokładnie wiecie o czym mówię.

    Postawiono również na większe znaczenie wyborów podejmowanych podczas rozgrywki. Odkładając na bok znaczenie naszych decyzji z poprzednich dwóch gier w Dzikim Gonie często wyrokowaliśmy o czyimś losie, a na skutki naszych działań, trafialiśmy kilkanaście godzin później. I nie zawsze było to coś, czego się spodziewaliśmy.

    Tu właśnie dochodzi kolejny ważny element, niezwykle rzadko wybieraliśmy między umowną i jasną, a ciemna stroną mocy. Świat przedstawiony w grze pełen jest odcieni szarości oraz mniejszego i większego zła. To dlatego właśnie historia krwawego barona tak do nas przemawia. Bo mówi o człowieku, który popełnił masę błędów, ale w głębi serca jest dobry i zależy mu na swojej rodzinie.

    No i czy naprawdę muszę przypominać jak klimatyczną ścieżkę dźwiękową ma Dziki Gon?

    "Najlepsze zadania poboczne w branży - Wiedźmin III", są to słowa dewelopera ze studia Violition, czyli jednego z wielu twórców gier, który wskazuje Wieśka jako przykład tego, jak powinno się tworzyć questy poboczne. Wiedźmin III zdecydowanie zmienił wielu osobom podejście do projektowania gier i zrobił to w bardzo prosty sposób. Wystarczyło stworzyć grę, w której założeniu historia powinna stać na pierwszym miejscu.

    Na każde zadanie patrzono pod kątem treści, czy ten quest opowiadam nam coś o miejscu gdzie jesteśmy, czy wyjawia prawdę świata, bądź czy opowiada jakaś ciekawą historię. Nagle okazało się, że wielu graczy właśnie tego szuka w RPGach.

    Można było od tego momentu bardziej patrzeć na błędy innych gier, wskazując na wiedźmina mówiąc, że tak to właśnie powinno być zrobione.

    I to nie tak, że wprowadzał zupełnie coś nowego, on po prostu potrafił wykorzystać to co już istnieje.

    Używając cytat mema:
    "He does exactly what I do, But better'

    I dlatego właśnie, to ten nasz rodzimy Wiesiek, jest idealnym kandydatem na bycie gra dekady.
    네 그냥 네.
  • manofmayhem69's Avatar
    Level 1
    bardzo dobra recenzja również kocham wiedźmina
  • Rybek's Avatar
    Level 1
    Cześć @Aaricia
    Chciałem powiedzieć o mojej ulubionej grze , która podbiła serca wilu osób , a mi szczególnie pomogła uporać się z nudą pomogła zdobyć przyjaciół ( wiem że to brzmi zbyt bajkowo, ale serio pomogła). A mówimy tu o : Minecraft. Ta gra to jest według mnie cudo wsród gier. Sam gram w nią nie super długo ale coś ok od 1.11. Wcześniej mowiłem że pomogła mi znaleźć przyjaciół, wiec teraz wytłumacze. Jeszcze w podstawówce miałem mało znajomości , praktycznie 2 osoby mnie znały ale też olewały. Pewnego razu ktoś mnie zapytał w co lubie grać i jak powiedziałem że w minecaft to już 6 chłopaków stało w kolejce do mnie żeby zapytać czy mogą ze mną zagrać, bo chyba jako jedyny z nich miałem wogóle minecraft albo nawet playstation.
    i tak się zaczeły rozmowy i poznawanie z innymi co mi bardzo pomogło.
    A teraz powiem wsm dlaczego kocham tą gre z innych powodów.
    po pierwsze nie jest trudna do zrozumienia i bardzo emocjonuje podczas rozgrywki np multiplayer.
    Szczególnie zakochałem się w niej jeszcze bardziej niedawno , kiedy to weszła aktualizacjia z axolotlami. Ponieważ ja osobiście KOCHAM axolotle i taka wiadomość sprawiła mi taką przyjemnośc że nawet zaczołem grać na modach tylko po to żeby móc mieć domek w jeziorze razem z akolotlami <3 ). Cała ta gra ma piękna dla mnie grafikę oraz cały gamplay którzy jest prawie niekonczący się bo samo przejście gry to nie jest całośc tego co nas czeka w tej grze , piekne jest również oddanie wiekszości rzeczy w minecrafcie zgodnie z prawdziwą fizyką.
    Mam nadzieję że dostane ten komputer , ponieważ gram na starym laptopie który ma kartę graficzną 160 ( nawet nie 1600), a potrzebuje bardzo mieć coś lepszego do aplikacji typu photoshop do technikum.
    Życzę wszystkim powodzenia
    :)
  • Roxst's Avatar
    Level 1
    Jak dla mnie grą dzieciństwa i 10-lecia powinien być minecraft,ponieważ większość ludzi się na nim wychowała,a poza tym w minecrafcie można robić wiele ciekawych rzeczy jak np:gra ze znajomymi,walki gildi,PvP,livesteel,SMP i zwykły survival.W minecrafcie można podejmowac różnego rodzaju chelenge takie jak 100 dni hardcore lub przetrwać na anarchi SMP(2b2)
  • M3nTosiK's Avatar
    Level 1
    Hej hej! Witam wszystkich czytających to. Dying Light, gra która dała mi masę satysfakcji jak nic innego, powstał Dying Light II w tym momencie ludzie mówili że będzie średnio, komputer mam bardzo słaby ale nie zrażałem się, po chwili grania wciągnąłem się na maksa, bardzo cieszę się że kupiłem tą grę, mimo że gram na najniższych ustawieniach mam fun z rozgrywki i cieszę się nią. DL2 to gra przede wszystkim tak Rozbudowana, jak żadna inna, sama w sobie jest idealna i spełnia moje wymagania. Mimo problemów z fpsami nie przejmuje się i staram dalej grać. Już od lat gram w gry, natomiast ta jest inna, wciągająca fabuła, fantastyczna grafika ( na youtube widziałem) oraz te postacie, cudo. Dodatkowo polska firma i cieszę się że mogę ją wspierac, mam nadzieję że osiągnie jeszcze wiekszy sukces. Mam nadzieje ze moja opinia zachęci ludzi do kupowania tej gry. Jeżeli ktoś będzie potrzebował rad zawsze chętnie udzielę rad i pomogę, doradzę co i jak, jak tylko potrafię. Chciałbym żeby gry były takie jak DL2, świat komputerowy byłby lepszy :). Pamiętajcie marzenia się spełniają, tylko trzeba w nie uwierzyć i walczyć o nie, nie poddawajcie się nigdy, nie dajcie innym wmówić że to niemożliwe, wszystko jest możliwe, a zależy to tylko od was! TRZYMAJCIE SIE

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!