Konkurs zakończony - Wygraj Lenovo Legion T5!
-
210Replies
-
25953views
-
Moim zdaniem najlepszą grą jest The last of us 2. Opowiada ona o życiu w czasie apokalipsy zombie ,o trudnych chwilach dla człowieka .Wcielamy się tam w dwie dziewczyny Ellie i Abby. Które nawzajem myślą że ta druga jest zła ale obie mają swoje powody. Ellie chce zabić Abby ponieważ zabiła ona jej ojca ale czy na pewno nie miała swoich powodów ,czy na pewno zrobiła to tak o bo chciała ? Otóż nie ponieważ Ellie była lekiem dla całej apokalipsy ,a ojciec Abby żeby stworzyć szczepionkę musi zabić Ellie .Ojciec Ellie Joel zabija doktora (Ojca Abby ).Wiec Abby chce się zemścić i dlatego go zabija. Ellie nie znając jej powodów chce zabić Abby.Można rozmyślać która jest „zła” ale czy napewno mamy tu złą postać .
-
Moją ulubioną grą ostatniej dekady jest Hearts of Iron IV,
jednak wciąż nie jest to gra pozbawiona wad. Boryka się ona z wieloma problemami.
Gra pochodzi z gatunku RTS (real time strategy/strategia czasu rzeczywistego) i obecnie go dominuje, gdyż wydawca (Paradox Interactive) nie posiada żadnych poważnych rywali. "Hearts of Iron IV" posiada zarówno tryb dla jednego gracza, jak i dla wielu. W grze możemy wcielić się w przywódcę jednego z 233 państw (niektóre mogą powstać dopiero po rozpoczęciu rozgrywki) w czasie II Wojny Światowej. Każde większe państwo ma unikalne mechaniki oraz początkowe zalety i wady, na przykład USA posiada unikalną mechanikę kongresu i senatu. Jako przywódca danego państwa można podejmować decyzje, rozwijać cele narodowe, które przesądzają o losach polityki państwa, badać rozmaite technologie, zatrudniać doradców oraz faworyzować dane firmy, zarówno zbrojeniowe, jak i industrialne. Przy odpowiednim podejściu można odwrócić losy świata o 180 stopni, np. stworzyć demokratyczne Niemcy, komunistyczą Francję, Stany Zjednoczone zajmujące cały kontynent, etc. Tworzenie Armii jest również dowolne, można korzystać z wielu różnych typów dywizji, takich jak dywizje pancerne, zmotoryzowane, piechoty, kawalerii oraz wielu innych. To samo tyczy się lotnictwa i marynarki. Możliwości są nieskończone, zwłaszcza przy użyciu modów, które pozwalają całkowicie zmienić grę, m.in. przenieść ją do czasów współczesnych. Muzyka i efekty dźwiękowe są bardzo dobrze wykonane i świetnie pasują do gry. Gra nie posiada żadnych denerwujących gliczy, co znacznie polepsza wrażenia z gry.
Taki duży i rozbudowany tytuł posiada oczywiście szereg wad. Pierwszą i najbardziej bolesną jest forma aktualizacji. Każda aktualizacja jest wydana w postaci płatnego DLC, które może kosztować nawet 60 złotych, przez co pełna wersja gry kosztuje aż 500 złotych! Jest to bardzo nieprzyjemna doktryna twórców, którą niestety ciężko ominąć, gdyż granie bez DLC jest jak hotdog bez kiełbasy. Innym problmem jest balans, każde państwo i wydarzenie jest dobrze odwzorowane, co powoduje to, że niektóre państwa są znacznie lepsze od innych, więc granie niektórymi państwami jest po prostu bez sensu. Gra zajmuje zaledwie kilka gigabajtów na dysku, ale wciąż granie często zjada dużą część mocy procesora i karty graficznej, a FPS są niestabilne.
Osobiście mimo licznych wad bardzo cenię ten tytuł i gorąco zachęcam do zagrania w "Hearts of Iron IV", ponieważ można spędzić w nim dobre kilkaset godzin. Oceniam na 8/10. -
Trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyszło całkiem sporo dobrych gier, dlatego trudno jest wybrać tę jedną, najlepszą. Ale jest jedna, która moim zdaniem pozostaje nieco niedoceniona, pomimo bardzo dobrych ocen. To Dying Light 1 studia Techland, gra która wyszła w 2015 roku i nie została wybrana grą roku chyba tylko dlatego, że konkurowała o ten tytuł z uwielbianym Wiedźminem 3.
Dying Light to gra o zombie. Można by pomyśleć: co za nudny, oklepany popkulturowy motyw, który nie wiadomo czemu ciągle nie chce umrzeć - zupełnie jak same nieumarłe potwory, o których opowiada. A jednak statystyki Steam pokazują, że gracze spędzili w tej grze łącznie jakieś niemożliwe zyliony godzin. Widać więc, że Dying Light ma w sobie to "coś".
Gameplay. Parkour jako podstawowy element rozgrywki: sposób poruszania się po mapie oraz element walki z zombie. Jako sposób przemieszczania się parkour sprawia, że cały obszar gry, miasto Harran, jest naprawdę trójwymiarowy, a względne położenie wyżej/niżej niż przeciwnicy ma ogromne znaczenie taktyczne. Bo skoro już można się wspinać na dachy budynków albo z nich skakać na poziom ulicy, to można te różnice wysokości wykorzystywać w walce. Starcia prowadzone są w zwarciu, głównie przy użyciu improwizowanej broni białej, jak stalowe gazrurki, młotki dekarskie, czy deski nabijane gwoździami, co pozwala na bojowe wykorzystanie różnicy w wysokości. Można na przykład użyć (znanego już w starożytnej Grecji) kopniaka Spartiaty do strącenia zombie z dachu, by ten malowniczo rozpaćkał się na ulicy w satysfakcjonującej fontannie flaków i krwi przy miłym dla ucha charakterystycznym plaśnięciu przegniłego mięsa o twardy beton. Zresztą metod i sposobów na eliminację przeciwników jest tu całe mnóstwo, a wszystkie są tak zaprojektowane, że to gracz samodzielnie wymyśla i używa takie kombosy, na jakie akurat ma ochotę. Tak, tłuczenie zombie po łbie stalową gazrurką sprawia tu mnóstwo frajdy! Widać, że Techland zdobył na zabijaniu zombie wiele XP, w ciągu długich lat, gdy studio pracowało nad grami z serii Dead Island. Aż dziwne, że w tegorocznym Dying Light 2 twórcy zdołali jeszcze usprawnić ten już niemalże idealny system.
Fabuła. Gra ma oczywiście swoją historię, swoją fabułę. Jest to sam początek epidemii zombie, pierwsze tygodnie od czasu rozpoznania nowego wirusa. Epidemia wciąż ogranicza się do jednego, odizolowanego kwarantanną fikcyjnego miasta Harran, leżącego gdzieś na Bliskim Wschodzie. Co mi się akurat podoba, bo stanowi miłą odmianę od innych historii, typowych postapo, w których katastrofa zdarzyła się dawno, a nowy świat i nowe porządki są już od dawna ustalone i trwałe. Tu świat się zmienia na naszych oczach. I my, gracze, mamy pewien wpływ na te zmiany. Gracz jest tajnym agentem (oczywiście!), który ląduje w Harranie z misją odzyskania tajnych danych medycznych, kluczowych dla powstrzymania dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. Z czasem historia staje się nieco bardziej skomplikowana, a więc i ciekawsza, i ma nawet kilka fajnych plottwistów. Jednak w ogólnym zarysie nie jest to głęboka rozprawa filozoficzna, a po prostu dobra ciekawa historia mająca napędzać wartką akcję, jak w najlepszych filmach sensacyjnych. Ciekawe, że spotykamy tu względnie niewielu NPCów, ale każda z postaci drugoplanowych, także tych antagonistycznych, ma swoją historię, swój charakter i mocno zapada w pamięć.
Grafika. W 2015 roku robiła duże wrażenie, ale nawet i dziś, po siedmiu latach, gra nadal wygląda dobrze. Silnik gry, tekstury i modele obiektów ciągle dają radę. Spotkałem się z opinią, i osobiście się z nią zgadzam, że wystarczyłby drobny lifting tekstur, podbicie rozdzielczości do dzisiejszych standardów 4K, a Dying Light grafiką mógłby śmiało konkurować z dzisiejszymi produkcjami. A co ciekawe, minimalne wymagania Dying Light były dość niskie jak na grę AAA, nawet jak na premierę w 2015 roku. Widać, że programiści Techlandu wiedzą jak dobrze optymalizować wydajność gry. Tak właściwie można by się przyczepić jedynie do animacji twarzy ludzkich postaci, ale nie oszukujmy się - animacja ludzkich twarzy oraz odbić lustrzanych to największe bolączki animacji komputerowej w ogóle. W klasycznym malarstwie uznaje się, że poprawne przedstawienie ludzkiej dłoni oraz szklanych przedmiotów (szklanki, kieliszki itp.) to dowód najwyższego kunsztu malarskiego. W grach takim najwyższym kunsztem są właśnie animacje twarzy ludzkich. I lustra. Więc nie ma się co dziwić, że tu też animacje twarzy nie wyszły idealnie. Chyba nie ma gry, której by się to w pełni udało.
Soundtrack. Muzyka, skomponowana przez Pawła Błaszczaka, to ciekawe kompozycje retro wave przywołujące na myśl stare dobre, kultowe lata 80. Miłe dla ucha melodie nadają charakterystyczne brzmienie całej grze. I już sama muzyka z intra i z menu głównego gry budzą miłe wspomnienia. Co ważniejsze, dźwięki z gry, ambient, odgłosy miasta, dźwięki walki, trafionych uderzeń, jęki zombie, skrzypiące drzwi i cała warstwa dźwiękowa tła nadają ton rozgrywce, dodają dodatkowy wymiar kompozycji miasta i historii, no i są ważną częścią tej satysfakcji, jaką gracz czerpie z wykonywania misji w mieście. Poza tym, w wielu sytuacjach, nasłuchiwanie otoczenia pod kątem wykrywania ewentualnego zagrożenia, np. podczas przeszukiwania opuszczonych domów i szukania lootu w skrzyniach, jest kluczowe dla przetrwania. Dlatego warstwa dźwiękowa musi być - i jest! - dobrze zaprojektowana.
Sentyment. Tak, mam duży sentyment do Dying Light. Jak dla mnie to najlepsza gra o zombie i jedna z najlepszych gier w jakie w ogóle zagrałem. Jeśli wierzyć moim osobistym statystykom Steam, Dying Light jest grą w której spędziłem najwięcej czasu spośród wszystkich posiadanych gier (porównywalnej tylko z Wiedźminem 3), daleko więcej niż przy jakimkolwiek innym tytule (nie licząc Wieśka). Słysząc nazwę Harran, słysząc muzyczny motyw przewodni, słysząc jęki zombie, budzi się we mnie ten sentyment i chęć ponownego odwiedzenia legendarnego Harranu, przemierzania miasta raz jeszcze skacząc z budynku na budynek i rozbijania pustych, bezmyślnych łbów krwiożerczych potworów, rozkładających się ludzkich zwłok, które snują się po ulicach pechowego miasta i nie chcą leżeć spokojnie w grobach, jak na grzecznych umarlaków przystało.
Doszło do tego, że Dying Light stał się dla mnie synonimem, symbolem i praźródłem motywu zombie w ogóle. Nie filmy Georga Romero, nie seria The Walking Dead, nie Left4Dead i nawet nie World War Z, ale właśnie Dying Light. Może to dlatego, że zwykle najlepiej pamięta się swój pierwszy raz: pierwszy papieros, pierwszy pocałunek, pierwszy własnoręcznie zabity zombie... A może po prostu ta gra jest tak dobra, że tchnęła nowe życie w dawno już wyświechtany motyw nieumarłych? Nie wiem, ale wiem, że jeśli ktoś chciałby poznać jakąś ciekawą historię w świecie zombie, trudno o lepszy wybór niż Dying Light - grę o żywych trupach, która ma własną duszę. -
Gdy po raz pierwszy postanowiłam spróbować zagrać w Red Dead Redemption 2, podchodziłam raczej sceptycznie do tego typu gier. Rozgrywkę w świecie dzikiego zachodu rozpoczęłam więc bez większej nadziei, że coś może mnie jeszcze w życiu zachwycić.
Zwykle, gdy myślę o sztuce, a za taką uważam również projektowanie gier, odrzuca mnie, każdy przejaw realizmu i drażni kopiowanie rzeczywistości i nazywanie tego artyzmem. Jednak przewrotnie w tej właśnie grze ten jej wszechogarniający realizm ujął mnie najbardziej.
Gdy tylko zaczęła się historia, moim oczom ukazał się połyskujący śnieg rozsypywany przez końskie kopyta i Arthur Morgan przemierzający ten surowy krajobraz, próbujący znaleźć schronienie, gdzieś wśród stromych klifów. Zaparło mi dech od samego patrzenia i wiedziałam, że dalej już może być tylko lepiej.
Atmosfera gry, cała fabuła, rozległa mapa pełna rzeczy do zrobienia i miejsc do odkrycia, wszystko to było tak wciągające, że grałam cały czas, niemal bez przerw. Zdarzało mi się często zatrzymywać się, wyłącznie po to, by podziwiać majestatyczne widoki, nawet gdy spieszno mi było do następnego znacznika zadania. Oprócz wzruszającej fabuły pełnej moralnych rozterek gra oferuje również tryb online, który jest idealną odskocznią od poważnego tonu głównego wątku.
Uwielbiam przemierzanie konno świata RDR2, obserwowanie gry światłocieni w koronach drzew, promieni słonecznych przenikających mgłę, słuchanie szumu wody rozbryzgującej się o skały. Wszystkie drobne szczegóły, jakie uchwycono podczas tworzenia tej gry, sprawiają, że częściej skupiam się na jej podziwianiu niż na faktycznym graniu. Już od wielu lat wracam tego tytułu tylko po to, by się powłóczyć wśród naturalnego piękna dzikiej przyrody, pogalopować przez zalesione obszary, gorące pustynne ostępy, rozległe łąki, ośnieżone szczyty i pełne zgiełku miasta. To, w jaki sposób Rockstar stworzył konie w RDR2, zasługuje na osobną recenzję. Są tak niesamowicie realistyczne, że podczas grania niemal czuje się ich obecność. Nie raz przychodzi mi na myśl zapach końskiego futra, gdy widzę, jak to połyskuje ono od deszczu, końskiego potu widocznego pod siodłem podczas jazdy, udziela mi się strach, gdy koń ucieka na dźwięk wystrzału lub drapieżnika. Milion drobnych szczegółów oddających w pełni końskie zachowania sprawia, że więź z tym zwierzęciem w RDR2 jest czymś niezapomnianym.
Dodatkowym atutem jest ogrom możliwości personalizacji postaci, broni i naszego końskiego kompana. W zasadzie całe środowisko gry odpowiada responsywnie na poziom zdobywanej przez nas reputacji. W zależności od tego, czy opinia o nas jest zła, czy dobra, zachowanie postaci, które z nami rozmawiają, staje się inne, dialogi również ulegają zmianie. Podejmowanie określonych decyzji w trakcie rozgrywki i podczas wykonywania zadań, bezpośrednio przekłada się na poziom honoru, jaki ma nasza postać. Gra jest wypełniona po brzegi easter eggami oraz niezapomnianymi misjami, zarówno jeśli chodzi o wątek główny, jak i zadania poboczne. Z misji pobocznych szczególnie zapadające mi w pamięć było podążanie krwawym śladem seryjnego mordercy oraz misja, w której mogłam pomoc profesorowi w przeprowadzanych przez niego eksperymentach. Przyznaje, że RDR2 jest też dla mnie idealnym roleplay-owym placem zabaw.
Jestem pełna uznania dla pracy, jaką twórcy włożyli w stworzenie świata gry i żywię głęboką nadzieję, że nie obrócą w pył jej potencjału. Uważam, że w 2022 roku arcydzieło Rockstara nadal wprawia w zachwyt wysoką jakością grafiki, realistycznym projektowaniem otwartego świata i różnorodnością pięknych lokacji. Grałam w wiele różnych gier do tej pory, jednak uważam Red Dead Redemption 2 za technologiczne cudo ostatniej dekady, bo to jedyna gra, która wprawia mnie w zachwyt na tak wielu poziomach. -
Chciałbym przectawic recezie gry którom pokochałem od pierwszego zagrana War Thunder gra studia Gaijin jes to gra o pojazdach z okresu II wojny światowej i z zimnej wojny . Pojazdy jakimy morzemy grać to. Pojazdy naziemne, powietrzne i morskie. Nacie jakie tam som to USA, Niemcy, ZSRR, Francja, anglia, japonia, chiny, włosi i izrael. Kra ma ładnom grafike, wszpaniałe modele pojazdów. Som trzy tryby gry zrecznościowe jest to proszczy tryb wktórym nad wrogiem pojawia się czerwony nik gracza i pojazdu jakim gra i jest grzyk penetraci pokazujcy poziom przebicz np zielony łatwo przebijesz a czerwonym wogule, realistyczny to muj ulubiony tryb niejszt uproszcony muszysz być w nim uwazny bo nad drogiem nie pojawia się jego nazwa i niema grzyzyka penetraci trzeba wiedzec gdze cołg ma słaby punkt, symulacia tam niemasz wogule widoku kto jest twuj muszysz znać się na pojazdać by nieznyszcyć swego. Gra o czywyśxie ma swe błendy takie jak znikajocze strzały po wstezale raz po nowym upade były błendy graficzne niewiem czy zostały naprawion bo jestem na wakaciaj to jest moja pierwsza recenzia i przepraszm za ortografie zycze miłego dnia.
-
@Aaricia Witam. Zacznę od gier które z pewnych powodów odrzuciłem. W końcu nie da się od tak przejść do sedna pomijając gry, o których nie dało się przejść obojętnie. Gry o jakich z początku myślałem to: Red Dead Redemption 2. Gra w której wcielamy się jako kowboj na dzikim zachodzie, który nazywa się Morgan i jest głównym bohaterem gry. Od tej pory to od nas zależy jak potoczą się losy naszych, naszych bliskich przyjaciół, czy wrogów. To, jakich wyborów dokonamy i z jakimi będziemy się mierzyć, będzie skutkowało złym, bądź dobrym zakończeniem gry i przygód Morgana. Gra mega wciągająca na długie godziny gry ze świetnymi dialogami i z mega rozbudowanym środowiskiem oraz detalami, a ścieżka dźwiękowa też niczego sobie. Nic dziwnego skoro gra waży około 150gb. Niestety przez bugi i niedopracowanie wersji pctowej musiała ona odpaść, a szkoda. Gdyby nie błędy z początku wydanej wersji pctowej, to byłaby właśnie moim zdaniem najlepsza gra ostatniej dekady, a tak mocno straciła nie tylko moje uznanie, ale uznanie dużej części użytkowników. Uważam, że wypuszczając tak niedopracowaną wersje nie powinna nazywać się mianem najlepszej gry ostatniej dekady. Co nie oznacza, że nie warto w nią zagrać, bo warto. Emocje i świetna zabawa gwarantowane. Zwłaszcza, że błędy już zostały zlikwidowane i bez obaw można w nią grać. Niemniej pozostaje lekki zawód. Podsumowując. Red Dead Redemption 2 to gra na długie godziny gry, ze sporą dawką uczuć i emocji podczas rozgrywki.Tych negatywnych jak i pozytywnych, nie brakuje, ale taka właśnie jest ta gra, nie udaje niczego, po prostu jest życiem takim, jakie kiedyś było na zachodzie. Nawet w dzisiejszych czasach nasz przyjaciel czasem staje się naszym najgorszym wrogiem. Kolejna gra o której myślałem to Wiedźmin 3. Również i tutaj nie mogłem przejść obojętnie. Gra z niesamowitą grywalnością, mająca dużo emocji, czarów magii z najlepszymi ciętymi dialogami i ripostami, niż w jakiejkolwiek innej grze, jakie grałem dotychczas, bardzo życiowych zresztą. Gra polskiego studia CD Projekt o której nie trzeba dużo mówić. Znana na całym świecie, zwłaszcza przez nas samych. Do teraz sprzedała się w ponad 40 milionowym nakładzie w podstawie i z ponad 65 milionowym pełnej wersji z dodatkami. Wspomnieć należy, że sprzedaż z ostatnich 2, prawie 3 lat mocno została napędzona dzięki serialowi "Wiedźmin". Gdzie po obejrzeniu go, ludzie stwierdzili, że muszą zakupić i przeżyć tą przygodę, jako główna postać Geralta z Rivii. Gra, a raczej książka na której wzorowali się twórcy z CD Project opowiada o wiedźminie, który szuka miłości, jest jak sam tytuł gry sugeruje wiedźminem, który posiada niezwykłe moce, które będą mu potrzebne, żeby zapanować nad chaosem powodowanym przez bestie w jaskiniach, lasach, czy blisko wiosek które to eksploruje główny bohater. Geralt będzie mieć za zadanie nie tylko bronić ludności w różnych alokacjach, jak i im pomagać w trudnych zadaniach, często też żałując przy tym decyzji i podjęcia się takich misji, których jest mnóstwo, ale także zbierania jedzenia zarówno z bestii jak i z pól i lasów. Misje poboczne zapewniają niesamowicie wiele godzin gry i dobrej zabawy, a przy tym są bardzo ciekawe. Można dzięki nim rozwijać naszą postać by Geralt miał więcej siły, lepszy pancerz, broń, czy napełnić eliksiry. W między czasie można obejrzeć ciekawe rozmowy, czy sceny filmowe, a następny dzień mieć siły do polowań, zarówno na wrogów, bestie, jak i stawić czoła codziennym trudnym misją Geralta. Następnie Myślałem też o Assasin's Creed, ale nawet nie wiedziałem za jaką cześć się zabrać i porównać, by mieć odniesienie, gdyż wszystkie części mają coś w sobie, ale moim zdaniem, ta gra jest trochę zamknięta, chaotyczna. Proszę nie zrozumcie mnie źle, gra jest również świetna. Po prostu to tak jakby porównywać serial typu Breaking Bad, do Matrixa... Gra ma mega potencjał i jest on wykorzystywany, ale wiele części gry powoduje lekką niespójność monotonność jak w breaking bad który to jest świetnym serialem. A matrix? Jednak ciut bardziej spójny i nie ma takiego chaosu (mimo to obydwa RÓWNIE DOBRE), ale ma zaledwie kilka części. Jednak w Breaking bad wszystko jest spójne, a w Assasin's Creed już tak kolorowo nie jest, to dalej uważam tą grę za udaną i wartą zagrania w każdą jej część. Tak samo jest z wiedźminem, czy gothikiem, jednak przytoczony tutaj gothic to nie te lata, a o gothicu 4 (Arcania) wolę zachować słowa dla siebie, bo musiałbym użyć obelg... :). Generalnie gra super, ale dla mnie monotonna, ciut nudna w niektórych momentach, czasem są duże emocje, a czasem przez pół gry ich brakuje. Dużo zadań pobocznych, ale również musi odpaść z tego względu, że jak każdy Assasin's Creed szybko się nudzi jak już wspomniałem, mimo że jest super. Mnie Assasin's Creed po prostu nie porwał tak jak np. Red Dead Redemption 2, które byłoby numerem jeden, a emocje temu towarzyszące są jak najbardziej prawdziwe, ale przez wspomniane z początku bugi, niestety jej nie wybrałem. No i wreszcie doczekaliśmy się gry o której opowiem. Będzie to gra, w którą wtajemniczę Was, aby lepiej zrozumieć, czemu ta gra moim zdaniem zasługuje na najlepszą grę ostatnich 10 lat. Gra mimo wszystko dopiero na miejscu trzecim się zajmowała, ale przeanalizowałem na spokojnie wszystkie za i przeciw oraz przypomniałem sobie przede wszystkim, czemu mnie tak mocno poruszyła, i czemu ponownie do niej wrócę, tym razem właśnie w wersji komputerowej. Jest to pewien kompromis między RDR2, a Wiedźminem 3. Gra ma więcej niż Wiedźmin i Red Dead Redempiton2, ale jednocześnie ma mniej, to jednak wybrałem ją jako swój numer jeden. Gra, o której opowiem ma niesamowitą historię. Opowiada o bogu wojny, który nazywa się Kratos. Bóg który znajduje miłość i zakłada rodzinę w starożytnej Grecji. Gdy umiera jego żona, zostaje on sam z synem Atreusem, którego szkoli, by był jak on i razem przemierzają niebezpieczne tereny. Nie mogąc rozsypać prochów zmarłej matki i żony Kratosa, ten razem z synem postanawia walczyć z mitycznymi stworami, by je zgładzić, jednak nie jest to łatwe zadanie przed ojcem i jego synem. Kratos podczas przygód mierzy się z własnym gniewem i jego niepohamowaną siłą, a także bossami, których musi zgładzić. Gra posiada niesamowitą fizykę i dynamikę. Otoczenie, detale nie mówiąc o ścieżce dźwiękowej i wyłaniających się potworach. Mimo, że trochę daleko jej do Read Dead Redemption 2 pod względem rozbudowania świata gry, oraz otaczającej rzeczywistości, a do Wiedźmina 3 również sporo brakuje jeśli chodzi o dialogi i wspomniane wyżej zabawne riposty i urywki scen, to zabawa w tej grze jak żadnej innej jest moim zdaniem najfajniejsza, gdy do gry wchodzą emocje, które potrafią chwycić mocno za serce w zasadzie na każdym kroku gry. Na przykład moment w który Atreus z ojcem spotykają zwierzę podobne do jelonka które kona. Kratos chce je zabić, ale jego syn nie daje samemu rady. Ojciec bierze nóż i wspólnie z Synem wbijają nóż w ciało magicznego jelonka, który po chwili umiera na dodatek ruszając okiem. Gra po prostu świetna w każdym calu. Efekty, widok kamery, oraz świetna fabuła i sporo misji pobocznych dają mi powód, aby właśnie tą grę uznać jako najlepszą grę ostatniej dekady. Na koniec wisienką na torcie, jest topór Kratosa, który trzeba ponownie kliknąć, aby do nas wrócił, co daje mega satysfakcję z zadawania obrażeń wrogom. Gra jest umiarkowanie długa, przez co nie można się kompletnie do niczego w niej doczepić. Trudno zrobić gry bez błędów, które zajmują dziesiątki godzin, przy tym gra ma dużo detali, świetną ścieżkę dźwiękowa i jej efekty. Jak wspomniałem dla mnie zdecydowanie jest to najlepsza gra ostatnich 10 lat. Dopracowanie, detale, spójność gry, czy głównych misji, jak i misji pobocznych. I mimo, że ma mniejsze wady, słabsze dialogi jak w wiedźminie, mniej rozbudowany obszar gry jak we wspomnianym Red Dead Redemption, to wszystkie te "wady" blakną gdy do gry wchodzą emocje. Uważam ją za idealną przygodę i warto w nią zagrać. Gra o której mówię to God of War. Mimo, że gra została wydana finalnie w wersji na komputer dopiero w tym roku, czyli po około 3.5 roku, to uniknęliśmy przynajmniej rozczarowania jakie mięli użytkownicy Red Dead Redemption 2. Sądzę, że taki czas jest mimo wszystko za długi, ale chociaż efekt finalny wyszedł dobry i warto było czekać na tą grę. Niestety w Red Dead Redemption 2 chcieli dokonać niemożliwego, ale przeliczyli się z czasem, jednak jak widać, nie tak łatwo jest skopiować wersje z playstation i zrobić z niej wersję pc'tową, a wybrany przeze mnie God Of War jest świetną grą która ma coś w sobie. Programiści ze Studia Santa Monica odwalili kawał dobrej roboty trzeba im to przyznać. Na koniec dodam, że nie chciałem też dawać tytułów, które dopiero wyjdą w tym roku i mimo, że wydają się super, uważam, że najlepiej recenzować grę, która finalnie wyszła i można wtedy o niej coś powiedzieć. Wiele razy oczekiwania były wysokie gier przed premierą, a po premierze niestety zawód i gra nie sprawdziła się kompletnie, ba nie rzadko zdarzało się, że gra była o tyle gorsza, że trudno było to opisać. Myślałem o grze Evill West (łudząco podobnej do Red Dead Redemption 2), ale z nutką nowoczesności w postaci odrealnionej fizyki, oraz magicznych mocy. Chciałem zaznaczyć, że to moja subiektywna opinia, nikt nie musi się z nią zgadzać, wolałem spontanicznie i uczciwie napisać co sądzę o tej, czy o tej grze. Wybór był niesamowicie trudny, ale wybrałemGod of War jako grę ostatniej dekady. Moją ocenę pozostawiam Wam i jest ona w 100% subiektywna.
-
Hej wszystkim! ✌
Ja swoją recenzję gry chciałbym zaprezentować w formie strony internetowej (https://rdr2-kris7.xaa.pl).
Mam nadzieję, że z tego powodu nie zostanę zdyskwalifikowany z konkursu.
W razie gdybym w jakikolwiek sposób naruszył zasady regulaminu, niezwłocznie proszę administrację o taką informację.
Wówczas wstawię całą treść strony tutaj w sekcję komentarzy.
Adres strony: click
Adres zapasowy: click
Może przydarzyć się sytuacja, że przeglądarka może krzyczeć o niebezpiecznym połączeniu.
Bez obaw, możecie śmiało wchodzić na witrynę, nie zagraża wam żadne niebezpieczeństwo.
Korzystam z testowego hostingu i niestety nie udało mi się do końca uporać z tym problemem.
Za wyrozumiałość serdecznie dziękuję. ;)
Jeżeli chodzi o samą stronę, znajdziecie pewnie wiele niedociągnięć, jest to skutek pracy na dość topornym sprzęcie, którym dysponuje. :D
Projekt robiłem do ostatniego, wolnego czasu, którego też nie miałem pod dostatkiem.
Ps. Zachęcam do przejrzenia strony z poziomu urządzeń mobilnych i desktopowych (mały bonus).
Miłego GRAnia i powodzenia wszystkim w konkursie życzę!
Piona! ✌ ;)
KRiS7 -
Doom Eternal to kosmicznie satysfakcjonująca strzelanina która ulepsza aspekt domma 2016. Jest to gra przepełniona krwią i mięsem. Fabuła w najnowszej części zawiera znacznie więcej przerywników filmowych niż by można się spodziewać. Przed walką z BOSSEM trzeba dobrze się przygotować!
Warto tez wiedzieć że ta gra jest przetłumaczona na język ojczysty (Polski). Bardzo dużo fragmentów historii ukryto na mapie. Mimo MEGA ciekawej fabuły i pełnej akcji powieści to nie fabuła stanowi sedno NAJNOWSZEGO DOMMA. Jest nim rozgrywka, która z początku zachęca do stopniowej nauki słabości przeciwników i ciągłej zmiany broni, aby później utopić nas w krwawej rzeźni.
KAŻDY Z PRZECIWNIKÓW ZAWIERA STRASZNEI CZUŁY PUNKT:
Cacodemon - wystarczy wrzucić mu granat do otwartego pyska aby go ogłuszyć, a następnie zabić go jednym ciosem!!!!!
Arachnotoron - Osłabić a następnie napchać ołowiem!!!
OSZCZĘDZANIE AMMO I WYKORZYSTYWANIE SŁABOŚCI PRZECIWNIKÓW jest istotne również, że naboje szybko się kończą, a lepsza metoda zdobycia ich jest przepołowienie kogoś piłą mechaniczną. Podobnie jest z leczeniem i wzmocnieniem pancerza, które zdobywamy poprzez zabójstwa chwały ( takie kiedy przeciwnik świeci się na pomarańczowa należy wcisnąć pryski E/F aby go dobić)!
FINAŁ GRY TO WISIENKA NA TORCIE!!!! Jest to cudowne zakończenie krwawego baletu, które od samych napisów końcowych nie zwalnia. Na samo przejście gry starczy nam ok. 15h a koszt gry to ok. 60zł. Mam nadzieję drogi czytelniku, że cię przekonałem do zakupu :) <3
Pozdrawiam -
Przez swoją „karierę” Gamerską widziałem setki produkcji począwszy od tzw. gier z kosza przez indyczki a kończąc na grach AAA. Oczywiście nie każda gra przypadła mi do gustu oraz nie była warta nawet połowy ale bez problemu mógłbym wymienić parędziesiąt produkcji przy których spędziłem wyśmienity swojej ceny czas i jestem zadowolony że mogłem weprzeć twórców kupując ich produkt. Ale są dwie produkcje które moim zdaniem są tak świetne że gdybym mógł i miał pieniądze to wysłałbym pracownikom jakąś dotację oraz paczkę czekoladek że oddali kawał serducha w powstanie tak dobrych gier a jest to Wiedźmin (to już przez tą polską krew) oraz It takes two. Niestety w tej o to pracy nie mogę opisywać dwóch gier dlatego chciałbym się skupić na najnowszej produkcji Hazelight Studio i opisać jak niesamowitą według mnie robotę wykonali.
Moim ulubionym mottem w społeczności growej jest „gry powinny łączyć, a nie dzielić”, i tutaj nikt mi nie powie że jest inaczej bo ta gra jest w tym momencie idealnym przykładem ponieważ nie dosyć że jest grą co-op (tak potrzebujemy przyjaciela o co może być ciężko czasami) to jej głównym elementem fabuły jest rozpadające się małżeństwo które posiada córeczkę, która z powodu relacji swoich rodziców nieumyślnie rzuca czar na nich i stają się zabawkami a naszym zadaniem jest integrować się w prawdziwym świecie oraz tym growym przechodząc kolejne niesamowicie dobrze przemyślane etapy. Oczywiście fabuła nie jest jakaś niesamowita, bo jest w miarę przewidywalna ale reszta wynagradza wszystko.
Dobra to jak kwestie fabularne mamy za sobą chciałbym powiedzieć parę zdań o grafice. Widać z pierwszej chwili że nie jest to tytuł który stawia na ultra realizm gdzie postać jest wymodelowana w taki sposób że widać każdą kroplę potu pod pachami, ale jest tak jak powinno być czyli bajkowo, co nie oznacza że brzydko, bo jest parę momentów w których odnajdzie się nawet entuzjasta ładnych widoczków, sam do takich należę i pamiętam że duże wrażenie wywarła na mnie lodowa kraina która ma niesamowity klimacik.
„Wiadomo nie od dziś że granie w gry głównie polega na graniu” (face palm przez ekranem jak to pisałem) ale po prostu w tą grę gra się wyśmienicie. Głównym powodem tak świetnego gameplayu jest niesamowite wykonanie poziomów oraz ich rozmaitość ponieważ mniej więcej co godzinę gry wraz ze swoim parterem/partnerką doświadczamy nowych mechanik np. w jednym etapie jedną osobą rzuca gwoździami, a drugą może się na nich huśtać za pomocą końcówki od młotka, po czym za godzinę jedną osoba może strzelać miodem w tym samym momencie drugi gracz może go podpalać udrażniając dalszą drogę.
Widać że panowie i panie z Hazelight Studio mieli wiele pomysłów i chyba bawili się lepiej przy produkcji tego tytułu niż ja przechodząc go wraz z bratem. Twierdze że jest to jedna z nielicznych gier która na spokojnie mogła by być użyta jako lektur nieobowiązkowa w szkole aby pokazywać młodym osobą w łatwy i przystępny sposób jak wygląda współpraca lub przy terapiach małżeńskich aby zapobiec rozwodom. Może sam kiedyś skorzystam z moją drugą połówką. Dziękuję za uwagę :)
-
Total War Warhammer III jest zwieńczeniem epickiej trylogii strategii fantasy od Creative Assembly. Jak każda gra z serii "Total War" łączy ona w sobie elementy turowych kampanii z bitwami w czasie rzeczywistym.
Tak jak w poprzednich dwóch częściach mamy możliwość podbicia krain z szeroko znanego, mrocznego świata Warhammera. Tym razem twórcy w głównej kampanii postawili na trochę większy niż poprzednio nacisk na fabułę. Ryk umierającego boga i tajemniczy mężczyzna proszący o audiencję nie zwiastują niczego dobrego. Wkrótce najczarniejsze scenariusze spełniają się, a świat rozrywany jest portalami, przez które przechodzą hordy demonicznych najeźdźców. Armie dobra muszą zebrać wszystkie swoje siły, inaczej wszystko co znają czeka zagłada.
Pokonasz swoje demony, czy może będziesz nimi przewodził? Rozpoczynając kampanię mamy do wyboru 7 ras, każda cechująca się unikatowymi jednostkami, lokacjami i mechanikami, co diametralnie zmienia sposób rozgrywki i umożliwia na wykorzystanie innych taktyk podczas bitew. Jeśli chcemy kierować siłami dobra, to mamy możliwość wcielić się w Kislev, tzw. Bulwark Północy, czyli mroźne krainy wytrzymałych ludzi, naznaczonych wieloletnimi potyczkami z siłami chaosu, bądź w Cathay, Bastion Wschodu, czyli największe imperium świata rządzone przez Niebiańskiego Cesarza, który jest antycznym smokiem skrywającym wiele tajemnic. Miłośnicy posoki i zniszczenia także znajdą coś dla siebie, gdyż mogą pokierować jedną z 5 sił chaosu: Boga Krwi Khorne'a, Wielkiego Konspiratora Tzeencha, Pana Zarazy Nurgle'a, Władcy Rozkoszy Slaanesha oraz zastępy Demonicznego Księcia.
Osobom, którym znudzi się jednoosobowa rozgrywka polecam zajrzeć do drugiej zakładki w menu, gdzie znaleźć możemy przeróżne tryby gry wieloosobowej. Od klasycznych potyczek na wielu unikatowych mapach, przez niesamowite oblężenia i mecze rankingowe, aż po nowy tryb Dominacji oraz kampanie wieloosobowe do 8 graczy. Jest to pierwsza iteracja gry z serii "Total War", w której nie tylko mamy możliwość rozgrywania wielogodzinnych kampanii na ogromnej mapie wraz z 7 przyjaciółmi, ale też nie musimy czekać na koniec ich tury, tylko wszyscy mogą rozgrywać je jednocześnie! Ponadto CA zapewniło swym graczom na stan obecny aż 3 oddzielne kampanie przeznaczone właśnie pod rozgrywkę z przyjaciółmi. Twórcy zadbali też o graczy lubiących porywalizować z innymi, na najwyższym poziomie, często starających się wygrać przeróżne turnieje. System meczy rankingowych jest stale monitorowany, balansowany i ulepszany, a z myślą o nim dostaliśmy tryb walk, którego wcześniej nie było - wyżej wspomniany tryb Dominacji, gdzie gracze muszą zająć specjalnie wyznaczone strefy, z których otrzymują punkty do swej puli, a także w trakcie rozgrywki mają możliwość wezwania kilku dodatkowych oddziałów, aby wspomóc swe wycieńczone armie.
Od strony graficznej Total War Warhammer III przedstawia się fenomenalnie. Setki drastycznie różniących się od siebie modeli jednostek, miast, czy pól na których toczone będą krwawe bitwy dopracowane są co do najdrobniejszych szczegółów, zgodnie z bogatą historią tego mrocznego, starego świata. Aby móc podziwiać wszystko co Twórcy nam przygotowali w najwyższej jakości potrzebny jest niestety komputer o sporych możliwościach, aczkolwiek osoby którym zależy głównie na samej rozgrywce taktycznej i strategicznej spokojnie mogą zainstalować tę grę na słabszych maszynach, a wszelki łuski, macki, pęcherze, zmarszczki, czy źdźbła trawy podziwiać mogą na YouTubie.
Creative Assembly ciągle rozwija, poprawia i ulepsza tę grę. Od dawna zapowiadali, że będą ją wspierać i dopracowywać przez lata i już teraz widać, że dotrzymują słowa. Uważnie słuchają każdej krytyki i starają się jak najszybciej wprowadzać zmiany w tych obszarach gry, w których fani najbardziej w danym momencie jej oczekują. Nie minęło nawet pół roku od premiery, a gra otrzymała już kilka aktualizacji usprawniających i balansujących rozgrywkę oraz jedno płatne rozszerzenie, wprowadzające rasę ogrów, a także kilka mniejszych, darmowych rozszerzeń między innymi z dodatkowymi jednostkami dla każdej rasy. Już na pierwszy rzut oka widać że Twórcy uczą się na swych błędach, a ich ciężka praca przynosi efekty. Na przykład w porównaniu do poprzednich dwóch części oblężenia są znacznie bardziej interesujące i różnorodne, dyplomacja o wiele bardziej rozbudowana, a możliwości rozstawienia jednostek i spożytkowania ich umiejętności są znacznie większe.
Przyszłość tej gry jawi się w niezwykle intensywnych barwach. Długo oczekiwana i zapowiadana nowa zawartość w formie zarówno darmowych, jak i płatnych dodatków jest coraz bliżej. A w tym przede wszystkim rozległa, epicka kampania "immortal Empires" łącząca w sobie mapy ze wszystkich trzech części Total War Warhammer, darmowa dla posiadaczy całej trylogii. Umożliwi ona rozgrywkę i podbicie całego Warhammerowego świata, w którym obecnie znajduje się 86 Legendarnych Lordów przewodzącym 23 rasom zamieszkującym 554 miasta.
Wielu fanów strategii znajdzie tu coś dla siebie, a myślę że nie tylko oni, gdyż osoby nie mające wcześniej styczności z Warhammerem, ani żadną z gier typu "Total War" mogą spokojnie próbować zapoznać się z tą grą, dzięki jej obecności w Game Passie oraz nowego, dopracowanego samouczka zintegrowanego z fabułą głównej kampanii.
O tej grze mógłbym rozpisywać się jeszcze długo, lecz poruszyłem już najważniejsze zagadnienia i tak jak się przyjęło przy recenzjach, nastał czas na ocenę punktową. Obecnie daję jej 9.5/10, lecz gdy nadejdzie już oczekiwane przez wszystkich "immortal Empires" jestem pewien, że moja ocena wzrośnie i szybko przebije się przez skalę nie zatrzymując się póki nie wyląduje wśród liczb, na jakie nie mamy jeszcze nazw.
To join the conversation, please Log in or Sign up