Konkurs zakończony - Wygraj Lenovo Legion T5!

  • 210
    Replies
  • 25971
    views
  • Kitraii's Avatar
    Level 2
    @Aaricia Jako fan gier autorstwa Hidetakiego Miyazakiego i jego zespołu, Elden Ring był moją najbardziej oczekiwaną grą od paru lat i gdy wreszcie ta produkcja się ukazała to praktycznie się nie rozczarowałem, bowiem dostałem to, co zapowiedziano i to co chciałem - soulslike'a w otwartym świecie będącego świetną ewolucją formuły, którą pokochałem.

    FABUŁA:
    Fabuła jak to w grach From Software jest na pierwszy rzut oka minimalna, jednak, gdy wejdziemy głębiej to za sprawą różnych opisów i dialogów poznamy fascynujące historie o wszelkich krainach i postaciach.
    Główny trzon opowieści prezentuje się jednak następująco: na tak zwanych Ziemiach Pomiędzy doszło do roztrzaskania tytułowego Eldańskiego Kręgu co doprowadziło krainę do ruiny. Wcielamy się w postać określoną jako Zmatowieniec/Tarnished i zostajemy wezwani do zostania lordem tych ziem, ale by osiągnąć swój cel musimy stawić czoło kilku Półbogom będących w posiadaniu kawałków Kręgu. Z pomocą wiernego konia, Strugi i służki o imieniu Melina, wyruszamy w podróż, która zdecyduje o przyszłości całego świata.
    Jako ciekawostkę należy dodać, że lore świata został napisany we współpracy z George'em R.R. Martinem.

    ROZGRYWKA:
    Gameplay to typowa gra od From Software, ale tym razem zaopatrzoną w otwarty świat. Dotychczas, w poprzednich grach studia i w podobnych produkcjach przemierzaliśmy większe lub mniejsze korytarzowe lokacje, które były połączone za pomocą różnych przejść i skrótów. Tutaj natomiast od razu jesteśmy wrzucani na głęboką wodę, praktycznie od początku mamy prawie całą dostępną mapę. Prawie, bowiem od czasu do czasu zdarzą się fabularne blokady, ale mimo to nic nie stoi na przeszkodzie, by np. mając niski poziom iść do lokacji, w której są naprawdę mocarni przeciwnicy, którzy zrobią z nas miazgę. ;)
    Dosyć spory świat przemierzamy za pomocą wspomnianego wcześniej konia, którego obecność bardzo ułatwia i przyspiesza eksplorację. Choć wolność jest spora to jednak w kontekście fabuły Ziemie Pomiędzy służą jednak głównie jako teren, z którego mamy dostać się do większych zamków i lokacji, którą swoją konstrukcją przypominają tereny z Dark Souls lub Bloodborne - mniej lub bardziej skomplikowane kompleksy, w których pokonujemy kolejne korytarze, by dotrzeć do areny z bossem.
    Jak zawsze mamy również dużą wolność w sprawie uzbrojenia, nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić zwinnego zabójcę wywijającego dwoma katanami czy przekokszonego maga. Do wyboru, do koloru.
    Ciekawą nowością jest przyzywanie duchów, które przyjmują różne postacie, np. mamy maga wspierającego nas z dystansu czy grupę czterech wojowników walczących w zwarciu. Z pewnością jest miły dodatek dla osób, które będą miały nieco trudności z grą.

    MOCNE STRONY GRY:

    - Świetna eksploracja otwartego świata.
    Świat nie zasypuje nas żadnymi znacznikami, zajęcie oraz interesujące obiekty w nim mamy znaleźć sobie sami, więc, gdy odpowiednio poszperamy to zostaniemy nagrodzeni ciekawym sekretem, skarbem lub... walką z bossem. To sprawia, że eksploracja jest niezwykle satysfakcjonująca i pomimo tego, że czasami można odnieść wrażenie, że świat nie jest zbyt zapełniony to okazuje się, że mamy do czynienia jedynie z mylnym wrażeniem.
    Zdecydowanie wolę takie światy od ostatnich wydmuszek Ubisoftu.

    - System walki i możliwości.
    Po nastawionym na parowanie Sekiro, wracamy do korzeni i mamy pełną wolność w tworzeniu Zmatowieńca. Szybkość rozgrywki jest praktycznie ta sama co w Dark Souls 3, więc jest szybko, niż np. w DS 1 i 2, ale wolniej, niż w Bloodborne, a do dyspozycji mamy wiele ruchów. Dla fanów walki w zwarciu znajdzie się mnóstwo uników, mocnych ciosów czy bloków, a dla fanów walki z dystansu mnóstwo łuków, kusz czy potężnych czarów rozwalających bossów w trymiga.

    - Świetny design świata.
    W mojej opinii nieco gorszy, niż w Dark Souls i Bloodborne, ale mimo to nadal świetnie wyglądający świat, epicko wyglądający wrogowie i bossowie oraz interesujące pancerze to nadal najwyższa półka w kwestii tworzenia wirtualnych światów.

    - Struga działa całkiem nieźle.
    Trochę obawiałem się o konia w tej grze, ale wyszło całkiem nieźle. Jazda oraz walka na nim jest całkiem przyjemna i jedyne do czego mógłbym się przyczepić to to, że czasami jest mało zwrotny.

    - Muzyka.
    Po raz kolejny dostaliśmy epicką, ale niekiedy smutnawą muzykę, która urozmaica poszczególne walki z przeciwnikami. Wiele utworów można zapamiętać na długo.

    SŁABE STRONY GRY:

    - Po czasie mamy do czynienia z recyklingiem.
    Zauważamy, bowiem, że wiele obiektów na Ziemiach Pomiędzy wygląda dość podobnie, niemal identycznie wyglądające ruiny czy lochy lub w wielu miejscach spotykamy praktycznie tych samych bossów, których widzieliśmy wcześniej.

    - Fabuła mogła być bardziej rozbudowana.
    Jest jej więcej, niż w DS/Bloodborne, ale mniej, niż w Sekiro, więc szkoda, że współpraca z Martinem nie przełożyła się na np. większą liczbę cutscenek czy coś takiego.

    - Grafika i technologia.
    Dla mnie nie jest to duży problem, nigdy zbytnio nie patrzyłem na te rzeczy, ale widząc, że wielu ludzi to hejtuje to wspomnę o tym.
    Te rzeczy faktycznie nie są zbyt dzisiejsze. Czasami również mamy do czynienia z doczytującymi się obiektami co na nowej generacji może być śmieszne.

    - Miejscami popsuty balans i zbyt przesadzone lokacje.
    Zdarza się, że gra czasami jest trochę za łatwa, by w sąsiedniej lokacji stać się dość frustrująca ze względu na zbyt mocnych przeciwników.
    Niektóre przedmioty i czary również są za mocne. Przykładowo jeden czar potrafił zdjąć na strzała silnych bossów, a inny czynił z pojedynku PVP prawdziwą masakrę, w której nijak nie dało się obronić.

    - Multiplayer zdaje się dopiero raczkować.
    Chcąc przyzwać sobie kogoś dla urozmaicenia, 90% moich prób przyzwania kogoś kończyło się błędem. Gdy już uda się nam z kimś połączyć, bardzo możliwe jest to, że w pewnym momencie gra nas po prosty wywali.

    - Początkowy stan techniczny, który w dużej mierze został już jednak naprawiony.

    WERDYKT:
    W mojej opinii jest to jednak gra genialna, aczkolwiek niestety nie tak dobra jak np. pierwsze Dark Souls czy Bloodborne. Będę jednak zgodny z recenzentami i stwierdzę, że mimo wszystko ta produkcja faktycznie ociera się momentami o ideał w kwestii eksploracji świata i ogólnego rozwijania naszej postaci oraz systemu walki, ale niestety szkodzi jej mocno przesadny recykling. Może nie przekazałem tutaj wszystkich swoich odczuć, ale w mojej opinii From Software po raz kolejny dostarczyło niesamowitą produkcję, w której doświadczamy świetnych walk, mocnego klimatu czy designu, który zachwyca, ale i przeraża, a w konstrukcji otwartego świata prezentuje coś świeżego, jeśli chodzi o eksplorację w kontekście wielkich gier AAA.
    Według mnie oczywisty kandydat do gry roku.
  • YetiAudioss's Avatar
    Level 1
    "Minecraft". Gra, będąca powszechnie znana w wielu rejonach świata. Powstała w 2009, lecz została wydana do użytku dopiero w 2011r. Jest wydana na m.in. PC i urządzenia mobilne, takie jak telefon lub tablet. Użytkownicy konsoli również mogą grać w "Minecrafta" na swoich urządzeniach.
    Jego zakres wiekowy jest bardzo szeroki - Od najmłodszych, którzy oczekują szybkiego pozbycia się nudy, po starsze roczniki, które chcą wrócić do swoich lat młodości, gdy mogli doświadczyć beztroski. "Minecraft" zachwyca świat gier swoją różnorodnością. Każdy znajdzie tam dla siebie miejsce. Indywidualista preferuje gry na trybie singleplayer, który pozwoli mu w niezakłóconym spokoju przeżyć przygodę w gamemode survival lub da mu możliwości budowania różnorakich konstrukcji w gamemode kreatywnym, w którym jedyną barierą jest wyobraźnia. Natomiast gracze multiplayera mogą socjalizować się z innymi graczami na serwerach publicznych (na Bedrock Edition np. CubeCraft lub Mineplex, a Java Edition np. Hypixel) lub światach tylko dla znajomych. "Minecraft" jest grą prostą, lecz niezwykle ciekawą. Nie jest więc zaskakujące, że zdobył zainteresowanie tak dużej ilości osób, które postanowiły w niego zagrać. Ja osobiście preferuję rozgrywki typu multiplayer, lecz każdy czasem potrzebuje chwili dla siebie. Moim ulubionym serverem jest CubeCraft - źródło wielu minigier takich jak m.in.: Lucky Blocks, Eggwars i Skywars. Jest on idealnym serverem dla osób, które lubią szybkie rozgrywki w trybie multiplayer. Natomiast, kiedy nadchodzą momenty, w których dotyka mnie stres, przychodzi pora na grę w trybie singleplayer. Pomaga mi on się odstresować i uspokoić emocje. W moim świecie (mojej małej świątyni spokoju) mam mały domek, który został wybudowany w miejscu mojego pierwszego respawnu - wiosce, posiadam tam farmę (żaden villager nie ucierpiał z moich rąk) m.in. krów, owiec i świń. "Minecraft" zachwycił mnie swoją przejrzystością i prostotą, która jest widoczna na pierwszy rzut oka. Sama grafika gry jest dopracowana w jej własnym stylu (bez plagiatowania innych gier), przez co również zyskała moją sympatię. Moja przygoda z "Minecraftem" zaczęła się w roku 2015, nie żałuję mojej decyzji o pobraniu, polecam każdemu, kto nigdy nie grał. Nie zawiedziecie się! Ja nie ukrywam zadowolenia<3
  • Sarkazm's Avatar
    Level 1
    @Aaricia moją ulubioną grą z dzieciństwa, prawie od zawsze był Minecraft, od około 5 miesięcy nie gram w niego, ponieważ trochę mi się już znudził, lecz dzieje się tak tylko dlatego, że gram w niego od ponad 6 lat. Minecraft podbija świat jako gra o grafice pikselowej, która ma na celu pokazanie ci świata gier z kompletnie innej strony. Duża część tej gry powstała dzięki współpracy graczy z deweloperami, którzy chętnie wykorzystywali pomysły swoich fanów. Gra ta posiada dwa tryby gry: multiplayer (wieloosobowy) oraz single player (jednoosobowy). Nie chce się zabardzo rozpisywać, ponieważ chce aby czytało się to wam miło i krótko, szczerze polecam tą grę dosłownie każdemu 😎
  • Makos's Avatar
    Level 1
    Minecraft -
    Co tu dużo mówić, gra która wychowała całą generację graczy w tym i mnie. Setki jeśli nie tysiące godzin kolorowych wspomnień, przyjaciół z multi których już nigdy nie zobaczymy, youtuberów których oglądało się mając 11 lat, chwile dumy i radości, ale też porażki i zwątpienia. Jedna z "tych" gier, które zawsze będą miały specjalne miejsce w sercu.
  • DeVloger's Avatar
    Level 1
    @Aaricia
    No cóż, ponieważ cofamy się zaledwie 10 lat nie możemy wziąć pod uwagę tak świetnej gry jak Gothic, ale nawet ta gra ma swojego zastępcę którym jest…Wiedźmin 3 Dziki Gon.
    Szybki opis fabularny:
    Gra ta opowiada historię białego wilka inaczej zwanego Geraltem z riwi. Poszukującego najpierw swojej ukochanej Jennifer a później przybranej córki Ciri. O którą będzie musiał zawalczyć z Dzikim Gonem czyli grupą tajemniczych elfów siejących zniszczenie na kontynencie
    Recenzja podstawki:
    Tak jak Gothic był przełomem gier RPG w 2001 roku tak Wiedźmin 3 zupełnie tę branżę zrewolucjonizował. Wprowadził on do gry dużo nowych technologii, między innymi grę karcianą w środku gry. Jest to coś zupełnie nowego ponieważ dotychczas nie mieliśmy mini gier w większych grach. Generalnie dobrze wspominam misję z wielkim turniejem Gwinta. Ponieważ sam Gwint był bardzo ciekawą, nowatorską i wciągającą grą karcianą, aż szkoda że CDP nie sprzedaje na swojej stronie www talii do tej gry, ale dobrze nie skupiajmy się tylko na gwincie, jako iż sam siedzę w GameDevie (i między innymi zależy mi na tym komputerze bo z moim aktualnym GTX 1650 Unreal Engine słabo chodzi) bardzo podziwiam Cd projekt za robienie animacji przy pomocy nagrywania ruchów ludzi. Upiększa to na swój sposób wiedźmina i sprawia że jest on naturalny, a nie komputerowy i choć wtedy animacje byłyby perfekcyjne to były by też strasznie mechaniczne.
    Jego dużą zaletą jest możliwość kilku zakończeń i to bardzo od siebie się różniących, ponieważ nawet jeśli w gothicu 3, czy skyrimie mamy różne zakończenia różnią się one od siebie naprawdę nie znacznie. A w takim wiedźminie np. w jednym zakończeniu umiera jedna z ważniejszych fabularnie postaci czyli Ciri, a w drugim wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Swoją drogą ciekawe które zakończenie zostanie uznane za kanoniczne w związku z roboczo tak nazywanym Wiedźminem 4.
    Bardzo ciekawe w tej produkcji jest też to jak duża zaszła zmiana od Wiedźmina 2 (który był bardziej grywalnym zwiastunem trójki niż właściwą grą) do wiedźmina 3, zwłaszcza w samym UI ponieważ gra ta ma bardzo przejrzysty i intuicyjny interfejs użytkownika. Innym z plusów jest to (tego brakuje mi np. w assassin’s creed origins) że możemy wybrać czy chcemy samodzielnie zapisywać rozgrywkę czy może wolimy opcję “Auto Save”
    Niestety ta produkcja ma też swoje wady między innymi zbyt duże rozwodnienie fabularne, ponieważ twórcy stworzyli gigantyczny wolny i przepiękny świat, musieli na nim rozbić fabułę by nie był on zbyt pusty co skutkuje tym że około 40% misji to weź zlecenie—>użyj wiedźmińskich zmysłów—->Zabij potwora—> odbierz nagrodę. oczywiście świetnie to opisuje zawód wiedźmina ale jest trochę nurzące. No i właśnie kolejna rzecz czyli wiedźmińskie zmysły, choć są one fajnym nawiązaniem do mutacji przechodzonych przez wiedźminów zbytnio ułatwiają rozgrywkę a w pewnym momencie nawet uzależniają graczy przez co (jak dobrze zostało to pokazane w serii na YT witcher logic) nie widzi on bez nich co trzyma w ręce. Nie skomentuję też dialogów które prowadzi z niektórymi potworami.
    Recenzja serc z kamienia:
    Serca z kamienia czyli dodatek fabularny do podstawki nie dodaje żadnych nowych mechanik rozgrywki, ale dodaje wątek fabularny związany z nieszczęśliwym szlachcicem Olgierdem Von Everetz. Który podpisał pakt z Panem lusterko za który dostał pieniądze i nieśmiertelność. Jest to nawiązanie do polskiej baśni o Panu Twardowskim wprowadza to jednak do gry fajny mroczny klimacik, i pozwala lepiej poznać złowrogiego demona Gountera’o dim. Spełniającego zachcianki ludzi i podpisującego z nimi na pozór błahe pakty.
    Polecam zagrać każdemu kto lubi mroczny klimacik



    Więc tak, w mojej końcowej recenzji przygód białego wilka. muszę stwierdzić że mimo iż ta produkcja ma wady to są one niczym w porównaniu z jej genialną historią, i boską grafiką. Każdemu polecam zagrać w podstawkę, a jeśli wam się spodoba to też w dodatek Serca Z Kamienia (nie grałem w krew i wino więc nie zrecenzuje).
    Szczerze mam nadzieję że wygram bo o ile może nie jestem mistrzem pióra (a może klawiatury xD) to potrzebuje dobrego PC do GameDevu. Bo sam chciałbym stworzyć grę o której ktoś mógł by kiedyś napisać podobną recenzję
    Last edited by DeVloger; 22-06-22 at 17:39.
  • Chit2's Avatar
    Level 1
    @Aaricia The Elder Scrolls V Skyrim jest to dla mnie jedna z najlepszych gier RPG Wszechczasów kilkaset godzin questów i wiele lokalizacji do odkrycia. W tej grze możesz zostać kim chcesz od skradającego się zabójcy strzelającego z łuku po kawał chłopa z ciężkim pancerzem specjalizującego się w broniach dwóręcznych lecz jak to gracze Skyrim mówią możesz zostać kim chcesz ale i tak w late gamie zostaniesz skradającym łucznikiem :). Jeżeli kiedykolwiek znudzi ci się Vanilia i przejdziesz wrzystkie dodatki to zawsze masz do wyboru dużo modów które albo zmieniają grę lub są małym dodatkiem wizualnym tak czy siak z pewnością grając w tę grę nawet jak jest dosyć stara to i tak będziesz miał dużo frajdy.
  • Beenneegod's Avatar
    Level 2
    Pamiętam, jak miałem 11-12 lat, miałem komputer, ale nie był on tak potężny jak komputer mojego starszego kuzyna, którego czasem odwiedzałem. Pewnego dnia przyszedłem go odwiedzić, jak zwykle spojrzałem na monitor podczas gry i zobaczyłem coś, co na długo zapadło mi w duszę. To była Mafia 2. Tak, widziałem już wcześniej Mafie 1 i też mi się spodobała, ale nigdy nie wywołała tak burzliwego wrażenia. Nie było takiej kolorowej grafiki, pięknych obrazków, jak w drugiej części tej serii gier. Poza tym, uwielbiam i kocham ten motyw mafii, kodeksy, wierność „rodzinie”, zachwyca mnie to. Tego samego dnia mój kuzyn wyszedł do pracy, ja usiadłem przy jego komputerze i zacząłem grać. Widziałem, że mój kuzyn przechodził misje tylko na najwyższym poziomie trudności, za co dawali „złoty medal” i postanowiłem zrobić to samo. W tym dniu grałem bardzo długo i każdą kolejną godziną podobała mi się coraz bardziej. Ta piękna, ciekawa historia, realizm, szczerość, tak mnie urzekła i zachwyciła, że przeszłem Mafie 2 jeszcze 4 razy.
  • prze401's Avatar
    Level 3
    @prze401

    - - - Updated - - -
    @Proot Ale "Minecraft" wyszedł chyba wcześniej niż max.10 lat temu
  • Kamus's Avatar
    Level 1
    Moja ulubioną grą jest Farming Simulator 19.
    Bardzo lubię te grę, ponieważ jest bardzo realistyczna i można się poczuć jak prawdziwy rolnik. Jest dużo różnych maszyn i narzędzi rolniczych. Moja przygoda z tą grą zaczęła się na laptopie gamingowy Legion.
  • MMIKE's Avatar
    Level 3
    -Chciałbym prosić o… o wyjątkową usługę. Tylko niech to pozostanie między nami.
    -Och, jestem zawstydzona… Ale, co mi tam. Jak mogę pomóc?
    -Zagramy w Gwinta?
    Tym dialogiem z pewnego miejsca z Toussaint ( ͡° ͜ʖ ͡°) chciałbym rozpocząć recenzję dzieła, które ma swoje początki w niesamowitym pod wieloma względami Wiedźminie 3. Jednakże to nie opowieść o Geralcie z Rivii będzie przedmiotem mojej recenzji. Chciałbym wam opowiedzieć o wiedźmińskiej grze karcianej, szerzej znanej jako – Gwint (eng. Gwent).
    Swoje „skromne” początki wiedźmińska karcianka ma jak już wcześniej wspomniałem w wielkiej produkcji z 2015 roku, to właśnie wtedy gracze z całego świata mogli rozegrać swoje pierwsze partie tejże nietypowej karcianki. Jak się okazało mini-gra szybko wkradła się w serca milionów osób do tego stopnia, że cały tryb fabularny Wiedźmina trójki stał się dla nich grą poboczną. Sam również podczas przechodzenia Wiedźmina wyznaczałem sobie dni, które poświęcałem jedynie na grę w karty.
    Jednakże od 2015 roku wiele się zmieniło, obecnie wiedźmińska gra karciana jest już nie tylko dodatkiem do gry fabularnej, ale również samodzielnym tworem z własnymi mechanikami i własnym lore.
    Gwint nie jest koleją karcianką stworzoną w oparciu o manę i szczęście gracza, który akurat wylosuje lepsze karty, Gwint niczym sztuka antyczna jest od początku do końca zaplanowany. Gdy włączamy grę po raz pierwszy ukazuje się nam, jakże by inaczej – samouczek. Poznajemy wówczas pierwsze talie i podstawowe mechaniki. Jest to jednak dopiero początek. Po ukończeniu samouczka mamy pierwszą okazję zobaczyć bardzo zgrabnie zaprojektowany interfejs gry, który później będziemy mogli zcustomizować. Idąc w głąb interfejsu dochodzimy do opcji tworzenia talii, wówczas dowiadujemy się, że w grze istnieje 6 frakcji. Są to:

    • Królestwa Północy (eng. Nothern Realms/NR)
    • Nilfgaard (NG)
    • Scoia’ tel (ST)
    • Potwory (eng. Monsters/MO)
    • Skellige (SK)
    • Syndykat (SY)
    W grze znajdują się również karty neutralne będące uzupełnieniem poszczególnych talii.
    To co fascynuje od pierwszych chwil (zwłaszcza fanów Wiedźmina) to fakt, że styl gry każdej z frakcji jest odwzorowaniem książkowego / growego lore.
    I tak:

    • Gra Nilfgaardem opiera się na powolnym budowaniu przewagi taktycznej.
    • Gra jako królestwa północy opiera się na zgromadzeniu dużej ilości (armii) kart na planszy, które później mogą posłużyć do dosłownego zbombardowania oponenta.
    • Gra Scoia’ Tel to opancerzone Krasnoludy, zastawiające pułapki Elfy i skaczący po planszy wiedźmini szkoły kota.
    • Gra talią potworów z kolei jest oparta na mechanice zjadania – pochłaniania swoich własnych kart
    • Gra jako Skellige to brutalna siła, podstawową techniką jest absolutne zdominowanie planszy kartami wojowników lub piratów.
    • Ostatnią i za razem najmłodszą frakcją jest Syndykat, którego siła drzemie w umiejętnym zarządzaniu kapitałem – tak, umiejętności każdego przestępcy kosztują określoną ilość monet – tym większą im potężniejsza jest dana umiejętność.
    Mam nadzieję, że się wkręciliście, ponieważ jeszcze kawałek gry został nam do poznania. Wspomniane wyżej taktyki są raptem ułamkiem wszystkich kombinacji i interakcji zachodzących między kartami, a mówiąc o frakcjach nie można nie wspomnieć o archetypach. Archetypy to „frakcje wewnątrz frakcji”. Każda z wymienionych wyżej frakcji posiada „określoną” ilość wewnętrznych kombinacji, które według twórców miały być kluczowymi strategiami. Archetypy nie ograniczają jednak możliwości tworzenia, a łączenie różnych stylów gry może przynieść wiele satysfakcjonujących zwycięstw.
    Jak w większości gier on-line w Gwincie występuje tak zwana „META” (Most Efficient Tactics Available), czyli taktyki, które statystycznie powinny nam zapewnić największą ilość zwycięstw i szybką wspinaczkę w rankingu. A propos rankingu, mamy możliwość wspinania się po drabince od poziomu 60 do 0, po osiągnięciu zera dostajemy się do Pro Rank i mamy możliwość uczestnictwa w turniejach Gwent Open organizowanych przez twórców we własnej osobie. Wracając do „METY”, nie jest ona stała, albowiem twórcy dbają aby gra była „żywa” i co miesiąc dostępna jest nowa aktualizacja, która w mniejszy lub większy sposób wpływa na rozgrywkę.
    Co więcej w gwincie obowiązuje bardzo hojny system nagradzania nowych i doświadczonych graczy, co pozwala każdemu na szybkie rozwinięcie się i lepsze zrozumienie gry.
    Jeśli chodzi o oprawę graficzną, ciężko znaleźć grę, nawet nie karcianą, która mogła by równać się z art-workami stworzonymi na potrzeby Gwinta przez artystów z całego świata.
    Podsumowując Gwint to gra świetna, zapewniająca długie godziny zabawy – Karcianka, którą z czystym sumieniem mogę umieścić w moim osobistym TOP 10 gier dekady. Gra, która wymaga od gracza kreatywności i myślenia, które rekompensowane są czystą satysfakcją po tym gdy na ekranie pojawia się wielki napis „ZWYCIĘSTWO”. Myślę, że w tym momencie nie pozostaje mi nic innego niż zaproszenie każdego kto to czyta do rozegrania kilku próbnych partyjek i odwiedzenia Kramu Sklepa.