Konkurs - Jaka jest Wasza ulubiona gra z gatunku Horror? 👻
-
171Replies
-
11844views
-
Rok 2006, koniec wakacji, mam 15 lat i otwieram skarbonkę gdzie odkładałem pieniądze ze zbierania wiśni. Kupuje sobie grę FEAR. Nigdy nie zapomnę, jak bardzo bałem się Almy. Nie zapomnę jak wpadłem do mega ciemnego pomieszczenia gdzie ekran miałem 100% czarny i słyszałem tylko oddech protagonisty w słuchawkach... Przez kilka tygodni miałem koszmary, nie mogłem spać, wtedy przestałem lubić oglądać horrory. FEAR-a przeszedłem dwa lata później, do gier wtedy już podchodziłem bardziej zadaniowo a pamiętam, że grę na kilka godzin i tak męczyłem krótkimi posiedzeniami. W inne części nigdy nie zagrałem. Traumatyczne było to doświadczanie i zapamiętam je na zawsze. Koledzy grali w Outlasta, w Residenta, Alone in the dark. Ja do grania w horrory wróciłem dopiero niedawno. Pewnie dziś bym obśmiał większość tej gry ale to jest gra, która pokazała mi, że PEGI to całkiem spoko wytyczne.
-
@Aaricia
Miałem 10 lat, włączyłem wymarzoną gierkę o obcym. Jakiż był mój zawód gdy po pierwszych kilku minutach okazało się, że to fps. Fps na konsoli takiej jak PS1 to rzadko udany pomysł a ja nie umiałem celować. Łażenie po korytarzach i ani jednego obcego. Szybko się znudziłem. Miałem w gazetce jednak kody. Odpaliłem kod na wszystkie poziomy i włączyłem jeden z ostatnich. Minuta grania i prosto we mnie wyskoczył wielki jasny, obrzydliwy obcy. Mimo poligonów jak na piersiach Lary z pierwszego Tomb Raidera był ohydnie realistyczny. 10 letni ja prawie padłem na zawał. Momentalnie wcisnąłem ten duży przycisk po lewej stronie konsoli. I pozycji tej już nigdy nie odpaliłem... 15 minut gry przeraziło mnie jak nic nigdy. Tą grą było Alien Resurrection na PS1 :) Daleko jej do najlepszej gry, ale ja skuteczniejszego horroru nie spotkałem. -
@Aaricia
To, co najlepsze w horrorze oraz to jak sam strach ma działać na wyobraźnię odbiorcy, najlepiej przedstawiał ''samotnik z Providence''. Proza H.P Lovecrafta stała się kanwą dla całego środowiska grozy. Bawił się tym, co było straszne, i przedstawiał to w tajemniczym stylu. Opartym o postępujące szaleństwo i utratę świadomości po byciu wystawionym na kontakt z tajemniczym bytem. Ewentualnie po próbie przeczytaniu Necronomiconu.
Dlatego też groza wielkich przedwiecznych jest świetną podstawą do stworzenia gry w konwencji horroru. Takich tytułów było naprawdę dużo, był cudowny Zew Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata, był też Call of Cthulhu z 2018 roku o samym Alone in the Dark nawet nie wspominając.
Gdybym miał jednak wybrać najciekawszy tytuł oparty o prozę Lovecrafta, to wybrałbym The Sinking City.
Wcielamy się w niej w Charlesa Reeda, prywatnego detektywa z ciekawą przeszłością oraz bezsennością. Nasz protagonista nie może się wyspać, gdyż jest dręczony mrocznymi wizjami. Obiera sobie za cel rozszyfrowanie swoich sennych mar.
Zrządzeniem losu trafia do Oakmont w stanie Massachusetts. Jak się okazuje, owe miasto cierpi z powodu tytułowej„powodzi”. Tajemnicze zalanie Oakmont sprawiło, że ocean zaczął powoli ukazywać swoje straszne tajemnice. Przy okazji utrudnił życie mieszkańcom, zalewając ogromną część ulic, zmuszając do poruszania się łódkami. Na samych ulicach miasta spotkać można również bardzo dziwne rybo-podobne stwory. Sama powódź i senne wizje muszą być jakoś ze sobą połączone.
W Tonącym Mieście mamy wszystko, czego można oczekiwać od gry grozy. Mamy cudowny klimat XIX wieku, mamy ciekawą historię, tonę nawiązań do twórczości H.P Lovecrafta, easter eggi nawiązujące do innych tworów popkultury. Widoczny jest również rybo-wstręt oraz postępujące szaleństwo głównego bohatera. A to wszystko podlane sosem z przedwiecznego ;)
Myślę, że to wystarczająca rekomendacja, by sięgnąć po The Sinking City. -
@AariciaMoja ulubiona gra grozy to "Silent Hill 2". Ta gra jest dla mnie wyjątkowa z kilku powodów:
1.Atmosfera: "Silent Hill 2" ma niesamowicie mroczną, przytłaczającą i niepokojącą atmosferę. Gra potrafi zdominować moje myśli nawet po wyjściu z niej, co świadczy o jej niesamowitej sile oddziaływania.
2.Historia: Fabuła gry jest niezwykle intrygująca i pełna tajemnic. Zagadki, które gracz musi rozwiązać, są zawiłe i często prowadzą do zaskakujących zwrotów akcji.
3. Projekt dźwiękowy: Muzyka i dźwięki w tej grze są niezwykle ważne. Potrafią wzmocnić uczucie strachu i niepokoju, sprawiając, że gra staje się jeszcze bardziej przerażająca.
4. Projekt postaci: Postacie w grze są głęboko złożone i nie zawsze to, co się wydaje, jest tym, czym się wydaje. To sprawia, że doświadczenie z grą jest wyjątkowo angażujące emocjonalnie.
"Silent Hill 2" potrafi wciągnąć mnie na długie godziny, a jej niezapomniana atmosfera i tajemnicza fabuła sprawiają, że zawsze chętnie do niej wracam. To dlatego jest moją ulubioną grą grozy. -
@Aaricia
Moją osobistą faworytką jest "Silent Hill 2". To, co sprawia, że ta gra jest wyjątkowa, to nie tylko doskonała atmosfera grozy, ale również głęboka historia, która zostawia cię zastanawiającym się nad własnymi lękami i decyzjami. A te monstrualne stwory i niepokojące dźwięki? Po prostu doskonale potęgują to uczucie niepewności i strachu! 😱🎮✨ -
Lethal Company wskoczyło ostatnio na moje top 1. Świetna zabawa ze znajomymi, a ,,stworki,, straszą przede wszystkim ryzykiem śmierci i utratą wszystkiego co budowało się od paru posiedzień, a nie jakieś tam ,,wczytaj punkt kontrolny,, Poza tym od nowej aktualizacji dość rozległe i ciemne lokacje, a baterie w latarkach nie rozpieszczają ( O ile stać Cię na zakup takiej latarki) Polecam serdecznie zebrać znajomych i spróbować :)
-
@Aaricia zawsze uwielbiałem zombie. Do dziś tak mam i choć niektórzy twierdzą, że popkultura ma już dość zombiaków, mi ciągle ich mało. To samo dotyczy się gier, nieważne, ile razy serwowano by mi w grach nieumarłych, ciągle łaknę więcej. Plamą na moim honorze gracza była od zawsze seria Resident Evil. Kiedy wychodziły pierwsze trzy części, byłem jeszcze zbyt młody i zbyt strachliwy, by próbować tam swoich sił. Rozpocząłem przygodę z Resident Evil 4, ale to nie do końca było to, czego szukałem.
Aż w końcu któregoś dnia pojawiła się informacja o tym, że Resident Evil 2, chyba najbardziej kultowa i najlepiej wspominana część serii, ma doczekać się remake'u. Dla mnie to była doskonała okazja, by nareszcie, po dwudziestu latach oczekiwania, poznać tę historię. I okazało się, że to była dokładnie ta gra, której mi w życiu brakowało.
Owszem, RE2 Remake nie jest najstraszniejszą grą na rynku, ale nigdy nią nie miało być. Ma za to potężny klimat, zawiłą, ale angażującą fabułę i fantastyczną rozgrywkę. Zobaczenie Leona Kennedy'ego nie jako zaprawionego w bojach kozaka, ale świeżynkę bez żadnego doświadczenia było dla mnie czymś niesamowitym. O wiele lepiej mi się wczuć w klimat apokalipsy zombie wcielając się w żółtodzioba. A i kampania widziana z perspektywy Claire nie jest w żaden sposób wybrakowana.
Choć sama kampania nie jest jednak zbyt długa, tak ogromnym plusem gry jest jej potencjał do ponownego przechodzenia. I nieważne, jak wiele razy ją przechodziłem, tak zawsze widok Mr X budzi ogromny respekt. Zestrzelenie jego kapelusza z kolei jest fantastycznym sposobem na podniesienie swojego ciśnienia!
Więc gdybym miał wybrać swój ulubiony horror, zdecydowanie wybrałbym Resident Evil 2. Jest coś pięknego w tym rimejku klasyka. -
@Aaricia
Gra Pathologic (2005)
Trudne początkiWypuszczony na rynek przez Buka Entertainment w 2005 roku Pathologic autorstwa studia Ice-Pick Lodge często ironicznie nazywany jest najlepszą grą, w którą nikt nie zagrał. To oczywiście nadużycie, lecz faktem jest, że podczas gdy ten pierwszoosobowy horror RPG zdobył dużą popularność w rodzimej Rosji, tak na zachodzie spotkał się ze znacznie bardziej mieszanym odbiorem. Choć fabuła okazała się być powszechnie chwalona, tak model rozgrywki wzbudził silną krytykę wśród recenzentów oraz graczy. Prócz tego od gry wielu odbiorców odrzucała warstwa wizualna przy jednoczesnym wychwalaniu klimatu, co według mnie stoi ze sobą w dużej sprzeczności.
Szczęśliwie dziesięć lat po swojej premierze, dzieło Ice-Pick Lodge zostało ponownie wydane pod nazwą Pathologic Classic HD, dając przy tym szansę graczom, którzy na początku odrzucili tę produkcję, na ponowne wejście w mroczny świat przedstawiony. Sprowokowało to wielu konsumentów, do przemyślenia swojej opinii na temat tej produkcji i spojrzenia na nią bardziej przychylnym okiem. W istocie Pathologic można uznać za grę ponadczasową. Mam wręcz wątpliwości, czy jej adekwatne czasy dopiero nie nadejdą. Nie ma bowiem co ukrywać, że granie w nią dla wielu będzie doświadczeniem nieprzyjemny i męczącym. Tak samo jednak jak nie należałoby skreślać arii Beethovena, gdyż nie nadaje się do tańca, lub filmu Syn Szawła przez brak humoru, tak Pathologic traktuje medium gier jako sztukę, niekoniecznie zaś rozrywkę.
Wykażę więc unikatowość omawianego dzieła skupiając się na fabule i rozgrywce. Uważam, że na każdym z tych pól Pathologic błyszczy a każda z jego cnót uzupełnia pozostałe, dając odbiorcy poczucie obcowania z dziełem kompletnym.
FabułaHistorię śledzimy z perspektywy trzech postaci: Bakałarza, Haruspika i Uświęconej. Każde z nich dostaje swoją własną kampanię rzucającą zupełnie inne światło na opowieść. Nim jednak gracz wybierze sterowanego przez siebie protagonistę, będzie światkiem jak wszyscy troje wystawiają sztukę w pustym teatrze, mówiącą o późniejszych wydarzeniach w głównym wątku fabularnym. Przywodzi to na myśl Wielki teatr świata Pedro Calderóna de la Barci, zapowiadając przy tym, że każdy z awatarów gracza w Pathologic jest niczym marionetka bez rzeczywistej mocy sprawczej, uwięziona na scenie zwanej światem i nie świadoma marności swego losu. Informacja ta przypomni się odbiorcy później, gdy w miarę grania zmuszony zostanie zaakceptować, iż bycie bohaterem bez skazy nie zawsze jest możliwe i coraz częściej będzie musiał podejmować rozważania na temat zła koniecznego do przeżycia a moralności.
Domyślnym wyborem postaci, w jaką gracz powinien się wcielić najpierw, jest Bakałarz. Przyjeżdża on do małego miasteczka, będącego miejscem akcji całej gry, by pomóc w opanowaniu panującej tam śmiertelnej plagi. Na miejscu dowiaduje się, że człowiek który go wezwał nie żyje i nie jest do końca pewne czy zabiła go zaraza, czy też za jego śmiercią stoi jeden z mieszkańców. Sterowana przez gracza postać stara się więc opanować tragiczną sytuację w mieście, poznając przy tym jego mieszkańców z różnych warstw społecznych. Dowiaduje się na przykład, że burmistrz nie zamierza nawet uświadamiać mieszkańców o obecności wirusa, mimo że społeczność umiera w zastraszającym tempie. Zatem Bakałarz musi w ogóle wytłumaczyć nieufnym ludziom dookoła, że oczywiste zagrożenie jest prawdziwe. Oczywiście dziś, doświadczeni przez plagę Koronawirusa, możemy zauważyć również, jak prorocze okazało się Pathologic w kontekście tego wątku.
Tak więc jako Bakałarz osoba grająca stara się opanować tragiczną sytuację w mieście co, jak się okazuje, z czasem doprowadza do jeszcze większego pogorszenia sprawy. Między innymi te działania skutkują poddania miejscowości kwarantanną, a konsekwencje czynów medyka okazują się jeszcze straszniejsze, gdy zacznie się rozgrywać kampanię Haruspika, przedstawiającą zupełnie inną perspektywę. Jednocześnie, mimo iż odbiorca posiada pewną sprawczość w prowadzeniu dialogów z postaciami NPC, wciąż wybór kwestii dialogowych pozostaje wierny charakterowi odgrywanej postaci. Przez to Bakałarz z czasem zaczyna jawić się jako osoba skrajnie egocentryczna, stawiająca siebie wysoko ponad innymi ludźmi i dążąca do udzielenia pomocy, tylko po to by dowieść swojej wartości. Idąc dalej, pierwszy protagonista uważa się za jedynego godnego, który jest w stanie przeciwstawić się śmierci. Jak wskazuje jego fach, jego rolą powinno być zapobieganie umieraniu ludności a gdy zaczyna ponosić kolejne porażki w tej materii, jego stan psychiczny ulega gwałtownego pogorszeniu, wpływając przy tym na postrzeganie moralności.
Jednak perspektywa Haruspika, dziejąca się równolegle do Bakałarza, prezentuje opowieść z zupełnie innej strony. Drugi bohater zaczyna od natychmiastowego bycia oskarżonym o morderstwo. Warto wspomnieć, że z perspektywy Bakałarza ostracyzm ten wydaje się całkowicie słuszny. Celem nowej postaci również jest powstrzymanie plagi, zwłaszcza że miejsce akcji jest rodzinną miejscowością Haruspika. Przystępuje on do działania sprzymierzając się z obecnym tu kultem, uważanym przez wielu mieszkańców za złowrogi. Niestety gdy członkowie sekty odkrywają zbawienną moc martwego byka, ten zostaje spalony przez władze miasta, do czego pośrednio przyczynił się sam Bakałarz, przewidujący zagrożenie ze strony tajemniczego ugrupowania.
Na tym etapie dostrzec już można motyw filozofii władzy zwłaszcza w kontekście problematyki społeczeństwa rosyjskiego. Dwie przedstawione do tej pory jednostki prezentują zupełnie różne klasy społeczne a co za tym idzie, inne punkty widzenia. Bakałarz jako człowiek nauki, przybywający z zewnątrz postrzega rozgrywającą się wokół tragedię, jako wyzwanie, któremu podołanie ma zapewnić mu uznanie. Ten sposób myślenia utrzymuje się w nim, póki sam nie staje się bezpośrednio narażony na niebezpieczeństwo. Haruspik natomiast, będący przedstawicielem duchowości, jest jedną z bezpośrednich ofiar katastrofy. Stara się on powstrzymać zarazę, by ochronić nie tylko mieszkańców, ale i siebie samego. Niestety, choć zdaje się, że jest on w stanie powstrzymać zagrożenie, to jego słów mało kto chce słuchać.
Nim przejdę do przedstawienia postaci Uświęconej, wspomnę o kulminacjach dotychczasowych kampanii. Choć w każdym przypadku, gracz może dotrzeć do paru różnych zakończeń oscylujących od uratowania miasteczka, po doprowadzenie go do kompletnej ruiny, to najbardziej nietypowy finał zakłada spotkanie z dwójką dzieci, które zaskoczone obecnością postaci, tłumaczą, że całe Pathologic jest jedynie wymyśloną przez nie zabawą. Możliwe jest nawet wejście w dialog z samymi twórcami gry, którzy mówią, że nie rozumieją zaskoczenia gracza, który powinien wiedzieć, iż to cały czas była tylko gra. Powraca tu więc motyw Wielkiego teatru świata, gdzie gracz orientuje się, że wszystkie jego sukcesy w czasie gry, były i tak zaplanowane przez twórców, którzy konstruując swoje dzieło, tym samym dali odbiorcy narzędzia do rozwiązania problemu, który sami stworzyli, robiąc z niego kolejną marionetkę.
Zabieg ten staje się mniej frustrujący, gdy uruchomi się trzecią i ostatnią kampanię Pathologic – kampanię Uświęconej. Ku zdumieniu gracza, postać ta już w dialogu z Haruspikiem w jego kampanii, mówi że doskonale zdaje sobie sprawę z bycia postacią w grze. Zatem gdy obiorca tekstu kultury zacznie poznawać perspektywę trzeciej postaci, dowie się że została ona wybudzona z grobu, zmuszona do walki z zarazą a jej reputacja w mieście jest w opłakanym stanie z powodu złej siostry bliźniaczki, przez którą musi teraz stale przysługiwać się wszystkim naokoło, by wzbudzić jakiekolwiek zaufanie, lub chociaż nie wywoływać wrogości.
W kontekście postrzegania Pathologic, jako alegorii władzy w państwie rosyjskim odbiorca otrzymuje ostatni element układanki, gdzie postać samoświadoma, wyrwana spod panowania dyktatury, mimo swojej niewinności, postrzegana jest jako zagrożenie. Szkody wyrządzane przez jej bliźniaczkę, to najczystsza forma propagandy a Uświęcona, jako ta która wyrwała się z Wielkiego teatru świata, zmuszona jest i tak dostosować się do otaczających ją realiów, by przeżyć.
RozgrywkaNiemniej jednak na samej historii nie kończy się dialog gry Pathologic z jej odbiorcą. Twór Ice-Pick Lodge wykorzystuje wszystkie środki przekazu swojego medium w prowadzeniu swojej narracji. Naturalnie i sam gameplay jest skrojony pod trudny w odbiorze przekaz.
Rozgrywka w każdej kampanii podzielona jest na kolejne dni a w każdym z nich postać musi wykonać określone zadanie. Jeśli nie zdąży, kończy się ono niepowodzeniem i nie da się nic na to poradzić. Jednak biegnięcie od razu do wyznaczonego celu, oznaczać będzie pominięcie wielu wątków pobocznych, co prócz oczywistego przegapienia przez gracza części zawartości, wiąże się z rozwojem dalszej fabuły. Jeśli jednak odbiorca zdecyduje się na próbę wykonania wszelkich dostępnych w Pathologic aktywności, szybko odkryje, że zachowania, do których został przyzwyczajony przez inne produkcje interaktywne, tu mogą szybko przynieść zgubę na kierowaną przez niego postać. Bakałarz próbując pomóc wszystkim zarażonym, może stracić jedynie czas i zasoby, o które niewiarygodnie trudno w tej grze, Haruspik, starając się oczyścić z zarzutów, może łatwo doprowadzić do śmierci dziecka a mająca dar leczenia Uświęcona, nie panując nad swoją mocą, prędzej zabije leczoną osobę, niż jej pomoże. Do tego potrzebne do przetrwania surowce, są tak trudne do zdobycia, że Pathologic poniekąd wymusza na graczu pewną dozę egoizmu.
To wszystko sprawia, że pielęgnowany w graczu przez większość gier makiawelizm, tutaj zostaje ukarany, a konsument nie znając nawet jeszcze clue historii, czuje się jak bezbronny pyłek na wietrze. W tej nawiązującej w nieoczywisty sposób do totalitaryzmu grze nie chodzi o to, by zostać prawdziwym bohaterem, lecz by w ogóle przetrwać w skrajnie nieprzyjaznych warunkach. Jest to o tyle trudniejsze, że gra nie tłumaczy nawet jasno pewnych kluczowych mechanik, co tym bardziej wzmaga poczucie dezorientacji w tym skrajnie nieprzyjaznym świecie.
PodsumowanieUważam więc, że Pathologic jest grą wyjątkową zarówno w narracji jak i mechanice. Jednocześnie ciężko powiedzieć, by obcowanie z nią, było przyjemne. Produkcja wywołuje raczej zmęczenie i frustrację, co jednak wydaje się w pełni zamierzonym efektem. Pozostaje jednak tworem, o którym pozytywniej się mówi, niż w niego gra a powstały czternaście lat później sequel dużo bardziej nadaje się do zarekomendowania potencjalnemu odbiorcy.
Czy zatem rosyjska gra z 2005 roku była chybionym pomysłem, czy raczej dziełem wyprzedzającym swoje czasy? Myślę, że jedno i drugie. Finansowo nie odniosła zbyt dużego sukcesu a i opinie nie okazały się dla niej zbyt przychylne. Możliwe jednak, że sztuka gier wideo potrzebuje jeszcze czasu, by zostać w pełni docenioną i z czasem podobnych do Pathologic tworów stawiających na immersyjne doświadczenie zamiast dobrej zabawy zacznie powstawać więcej. Według mnie będzie to znak pełnej dojrzałości tego medium i ostatecznego wyklarowania się XI muzy. Już teraz możemy zaobserwować rosnącą popularność takich produkcji jak Papers, Please czy The Stanley Parable będącymi bardziej doświadczeniami niż dobrą zabawą. Również samo Pathologic doczekało się swojej odnowionej wersji w 2015 roku, zdobywając przy tym nową publiczność, która w znacznie większym stopniu dostrzegła unikatowość tej gry.
-
@Aaricia W moim odczuciu, najlepszą grą tego gatunku jest " Metro Exodus "
Jest to nie tylko Horror jako Horror sam w sobie, ale przede wszystkim survival, a elementy Horroru są częścią całej fabuły i otoczenia. Dlatego też ta gra kwalifikuje się do miana bycia Horrorem.
W Metro Exodus, zagrałem po raz pierwszy na początku 2022 roku. Do tego czasu byłem sceptyczny, pełen obaw co do takich gier, jednakże za namową znajomego podjąłem wyzwanie. Zagrałem, przeszedłem i uznaję ją za najlepszą grę jaką ograłem dotychczas. Dlaczego?:
Gra toczy się w świecie skażonym atomem, na terenach sovieckiej Moskwy i okolic. Świat jest pełen różnej maści potworów, ruin i ciał poległych.
Doświadczamy, lokacji częściowo otwartych, przez co czujemy wolność rozgrywki, a nie liniowość.
Największe wrażenie robi na mnie po dziś dzień fabuła gry, która w moim odczuciu zasługuje na ekranizację i uznanie.
Surowy, mroczny świat jest pełen potworów, sekt a nawet ocalałych którzy sądzą, że wojna nadal trwa mimo upływu 20lat.
Mimo to takie uczucia, jak miłość, przyjaźń czy oddanie są bardzo wyraźne podczas rozgrywki. Gra jakby chciała nam pokazać, jak postępować w sytuacjach, na pozór bez wyjścia. Pokazać nam, jak nie stracić człowieczeństwa, dbać o bliskich/znajomych... że każde życie jest ważne, a nawet z największej opresji będziemy w stanie wybrnąć, mając przy sobie bliskich.
Wcielając się w głównego bohatera " Artem'a " doznajemy całego bagażu emocji, gdyż z jednej strony chcemy by Stało się realne nasze marzenie o odnalezieniu miejsca do życia, niczym z bajki, bez promieniowania, potworów czy różnego rodzaju sekt nas nękających.
Z drugiej zaś strony musimy podejmować decyzję wiedząc, że kochająca żona na nas czeka i martwi się. A całe jej życie i bezpieczeństwo spoczywa na naszych barkach. To ona jest naszym całym szczęściem i wolą do życia.
Otoczka ciągłej wojny między krajami, konspiracji, szpiegów i walki z wrogiem wprowadza nutkę niepewności, masę przemyśleń, a czasem złości.
Pomiędzy lokacjami przemieszczamy się za pomocą pociągu, który jest naszym domem, bazą, a nawet czymś więcej. To w nim zapominamy o otaczającym nas brutalnym świecie i chodź na moment czujemy się bezpieczni.
Do tamtej pory, żadna z gier nie wywarła na mnie takiego wrażenia.
Będąc już dorosłym mężczyzną, nie raz miałem łzy w oczach, podczas toczącej się fabuły. Te wszystkie dodatkowe dialogi jakby poboczne z osobami którym pomogliśmy, z dziećmi. Zrobiły na mnie tak piorunujące wrażenie, że aż wręcz potęgowały emocje których nigdy wcześniej w grach nie doznałem.
Bywały momenty wahania, czy aby dobrze postąpiłem, czy nie wczytać gry i zrobić misję na nowo.
Gra daje nam różne opcje wyboru, wykonywania fabuły. W każdej z lokalizacji poznajemy nowe osoby, dokonywujemy wyborów jak podejdziemy do danej sytuacji i co z tego może wyniknąć. To nasze postępowanie na sam koniec ma kluczowe znaczenie. To właśnie te wybory kształtują całą końcową rozgrywkę a wraz z nią tok fabularny i los z jakim zmierzy się Artem po zakończeniu gry.
Pozdrawiam Serdecznie
Sinber.Last edited by Sinber; 21-01-24 at 11:51.
To join the conversation, please Log in or Sign up