Witajcie na giełdzie czyli skąd braliśmy gry w młodości

  • 5
    Replies
  • 404
    views
  • tomrollauer's Avatar
    Level 27
    Po pierwsze w latach 80-tych pojęcie piractwa nie było w PRL w ogóle znane. W tamtych czasach ochrona praw autorskich praktycznie nie istniała. Po drugie komputery były wtedy tak niszą, że nikt "poważny" nawet nie myślał kategoriami autor-twórca. Gry po prostu były. Nie chroniło ich żadne prawo. Jeśli miałeś do nich dostęp i potrafiłeś je duplikować na kasety czy dyskietki to zarabiałeś na tym i byłeś postrzegany bardziej jako przedsiębiorca niż złoczyńca, który okrada twórców. Powiem więcej. W tamtych latach pirat był personą. Kimś kto miał poważanie i wszyscy chcieli się z nim zaprzyjaźnić lub przynajmniej zakolegować. Przynajmniej ci, którzy mieli komputery.


    Giełda komputerowa przy Grzybowskiej w Warszawie w czasach świetności

    Musicie zdać sobie też sprawę z tego, że w naszym kraju nie BYŁO LEGALNYCH KOPII GIER. Po prostu w PRL nikt nie zajmował się wydawaniem legalnego oprogramowania.

    Oprogramowanie początkowo można było kupić w różnych sklepach czy komisach, które zajmowały się handlem sprzętem RTV. Każdy kto żył w tamtych latach pamięta sklepy oferujące sprzęt normalnie niedostępny na rynku. Wszystko było oczywiście piekielnie drogie, ale to właśnie takie sklepy zaczęły jako pierwsze rozprowadzać kasety z grami na 8-bitowce.


    Kaseta z grami na Atari XL/XE z lat 80-tych


    Początkowo każdy specjalizował się w oprogramowaniu na komputer, który posiadał. Ja rozpoczynałem przygodę od Atari i ZX Spectrum. Z biegiem czasu jednak każdy się rozwijał i kupował nowe komputery i rozszerzał swoją ofertę. Jak już wspomniałem klientów było tak wielu, że nie było siły, aby ich wszystkich obsłużyć w ciągu dwóch dni. Dlatego wielu piratów rozdawało zaufanym klientom swoje adresy domowe i prowadzili swoją działalność także w tygodniu. Wtedy ktoś obrotny wpadł na pomysł, że przecież można by otworzyć sklep z grami i tak właśnie zrobił. Pierwszym takim sklepem, który kojarzę był "Mapasoft" w Krakowie przy ul. Zwierzynieckiej. To był hit. Ten sklep zawsze był pełen ludzi. Dzieciaki chodziły do Mapasoftu na wagary. Jeszcze przed jego otwarciem kłębiły się przed nim tłumy młodych ludzi. I tak aż do zamknięcia. Mapasoft był chyba też pierwszy jeśli chodzi o przeróbki magnetofonów do Atari na system Turbo.


    Właśnie tutaj mieścił się w Krakowie legendarny sklep MAPASOFT

    Czym było turbo do Atari? Bolączką tego kompa było to, że przeciętna gra wgrywała się na nim około 10 minut. Były tez takie gry jak np. Silent Service, które wgrywały się PÓŁ GODZINY (!). I chłopaki z Mapasoftu (sami albo skopiowali go od kogoś) stworzyli przeróbkę magnetofonu XC-12, która przyspieszała ten proces o 70-90 procent. Wcześniej rozwiązanie takie wprowadzono dla komputerów Commodore w postaci kartridża FINAL III o czym pisałem wcześniej.

    Wyobraźcie sobie że koło Mapasoftu pojawiło się też stado "sępów" 🙂 Kim były "sępy"? To byli domorośli piraci, którzy kręcili się koło sklepu i kiedy widzieli, że ktoś idzie tam z kasetą, aby nagrać gry przejmowali go i proponowali o połowę niższą cenę. Zjawisko to w pewnym momencie tak się rozrosło że dochodziło do bójek pomiędzy "sępami".

    I tak moi drodzy to El Dorado trwało do 4 lutego 1994 roku. Wtedy w życie weszła ustawa o ochronie praw autorskich. Piractwo (wtedy już nielegalne) trwało jeszcze przynajmniej do początku XXI wieku. Tyle że to już nie było to samo. W latach 80-tych nie liczył się zarobek. Owszem on był bardzo fajnym dodatkiem, ale najważniejsze były komputery. Atmosfera giełdy. Kiedy wchodziłeś do środka domu studenckiego "Karlik", a tam w kompletnych ciemnościach (bo zasłaniano okna żeby obraz z komputerów, który był wyświetlany najczęściej na monitorach Neptun 150 o zielonej barwie obrazu) wkraczałeś do innego świata. Świata dla większości społeczeństwa niedostępnego, a nawet niezrozumiałego. A my byliśmy częścią tego świata, a nawet w pewien sposób go tworzyliśmy. Byliśmy pionierami komputeryzacji w Polsce. Śmiem nawet twierdzić, że nikt w Polsce nie zrobił tyle dobrego dla komputeryzacji co piraci. Każdy kto żył w tych czasach i interesował się komputerami o tym wie.

    Czy milicja ścigała w 1986 piratów komputerowych? Dobre sobie. Milicjanci nie znali nawet takiego terminu jak piractwo. Zarówno VHS jak i komputerowe. Był to pewien dualizm, dlatego że z jednej strony mieliśmy przecież ZAIKS, który pilnował interesów polskich twórców. I rzeczywiście można mu się było narazić, gdyby kopiowane były dzieła zrzeszonych w nim artystów i sprzedawane potem na targu. Teoretycznie, bo prawo było tak dziurawe w dziedzinie ochrony praw autorskich, że było to naprawdę trudne. Z drugiej strony nie było żadnej organizacji, która chroniłaby prawa artystów zagranicznych. No i po trzecie nikt nie wpadł wtedy na pomysł żeby tworzyć pirackie kopie płyt Ireny Santor czy Jerzego Połomskiego ponieważ nie było na tym żadnego interesu. Polaków interesowało wszystko to czego nie było w oficjalnym obiegu czyli produkcji zachodnich. Zarówno filmów jak i gier. Zresztą sami milicjanci tłumnie pojawiali się na giełdzie w poszukiwaniu nowych filmów czy gier. Oczywiście nasza działalność nie była opodatkowana, ale nikogo to wtedy nie obchodziło. Jeśli nie otwierałeś sklepu i nie robiłeś tego zawodowo to fiskus patrzył na to przez palce. Ja osobiście nie słyszałem o przypadku, w którym urząd skarbowy oskarżyłby kogokolwiek kto handlował niedostępnymi na rynku dobrami o unikanie podatków. Władza traktowała wtedy drobnych handlarzy jajko uzupełnienie kulejącego handlu państwowego. Co najwyżej groziła wam konfiskata towaru i mandat, ale były to bardzo rzadkie przypadki. Lata 80-te były bardzo ciężkie ekonomicznie dla Polaków. Płaciliśmy za rozrzutność z epoki Gierka, a na rynku brakowało wszystkiego. Piraci komputerowi mogli spać spokojnie jeszcze przez dekadę, bo pomimo ze ustawa weszła w życie w 1994 roku to policja wzięła się na dobre za piractwo dopiero kilka lat później, wtedy kiedy policjanci zaczęli odróżniać klawiaturę PC od komputera.
  • 5 Replies

  • Aaricia's Avatar
    Community Manager
    @tomrollauer bardzo fajnie móc poznać historię początków gier na polskim rynku, czegoś się dzisiaj nauczyłam 🙂 Ja jedynie pamiętam czasy płyt DVD i nagrywania filmów, specjalne albumy do przechowywania płyt, żeby się nie porysowały, wydaje się wieki temu!
    • Jakiej gry nie możesz doczekać się w 2025 roku? Powiedz nam tutaj 🎮
    • Zobacz nowe produkty Lenovo tutaj oraz tutaj💻
    • Masz jakieś hobby poza graniem? Opowiedz nam w tym temacie🌍
  • tomrollauer's Avatar
    Level 27
    @Aaricia OMG. :D Dużo Cię ominęło. Zanim wogóle powstały płyty CD wszystko szło na dyskietkach 5 1/4 cala i kasetach magnetofonowych. A jeszcze wcześniej na kartridżach. A matką wszystkiego była karta perforowana.

    Za pomocą takich taśm otrzymywano informacje zwrotne z komputera
  • Aaricia's Avatar
    Community Manager
    @tomrollauer nie miałam pojęcia 😱 To zdjęcie z internetu czy posiadasz taką?
    • Jakiej gry nie możesz doczekać się w 2025 roku? Powiedz nam tutaj 🎮
    • Zobacz nowe produkty Lenovo tutaj oraz tutaj💻
    • Masz jakieś hobby poza graniem? Opowiedz nam w tym temacie🌍
  • tomrollauer's Avatar
    Level 27
    @Aaricia gdzieś mam i taśmy i karty perforowane.
  • Aaricia's Avatar
    Community Manager
    @tomrollauer to teraz jak prawdziwe skarby 😀
    • Jakiej gry nie możesz doczekać się w 2025 roku? Powiedz nam tutaj 🎮
    • Zobacz nowe produkty Lenovo tutaj oraz tutaj💻
    • Masz jakieś hobby poza graniem? Opowiedz nam w tym temacie🌍