Kto jest najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim przyszło Ci się zmierzyć w grze i dlaczego?

  • 35
    Replies
  • 733
    views
  • Saka's Avatar
    Level 52
    W solowki mało ostatnio gram jako "tryhard", więc głównie trudne walki robię w rajdach. W pamięć mi szczególnie zapadły dwie walki, nad którymi pracowałam miesiącami.

    W zamierzchłych czasach Mgieł Pandarii w World of Warcraft, była sobie walka z całą radą przeciwników, znanych jako Paragons of Klaxxi. Najbardziej traumatyczne doświadczenie w mojej rajdowej karierze. Z czasem nie byłam pewna, co gorsze, boss i losowe zdarzenia w czasie walki (czasem naprawdę nie fair), inni gracze... czy też moje własne wypalenie. 666 prób zanim boss padł. Musiałam się naprawdę starać, żeby nie zmienić się w tego healera, który zamiast błogosławić, wali innych po głowach młotkiem (w sumie do paladyna by pasowało).

    Przykładowa scena: Wipe. "Co tam się stało? Czemu boss się uleczył?" "Slow się nie zcastował". Kurtyna opada. (Żeby to było raz, to rozumiem, problem był taki, że niektórzy ludzie z teamu mieli takich wymówek za dużo). Nerwy były istotną częścią walki. Ja sama też miałam za zadanie pomóc z tzw. "crowd control", czyli kontrolowaniem przeciwników, oprócz mojego oczywistego zadania jako healer. Czasami było to trudno pogodzić, bo obrażeń w walce było naprawdę dużo - walka w 25 osobowym rajdzie była trochę niezbalansowana, ale wtedy tak było, niektóre walki były koszmarem w 10-osobowym zespole, inne były gorsze z 25. Czasem z tego wszystkiego zdarzało mi się padać na nos i wtedy na ventrilo bywało, że rozległo się głośne "Saka, nie śpij!!!". 😂

    Inna walka, którą mi mocno zapadła w pamięć to Queen Azshara z dodatku Battle for Azeroth. Nietypowa walka, trochę dziwna - mechaniki, które na przykłąd zmuszały ludzi do biegania w kółko bez udziału przeciwników. Miałam dużą odpowiedzialność, bo tylko trzech healerów na dwudziestu luda. I jeszcze zadawaj w wolnym czasie obrażenia. Wtedy jeszcze byłam oficerem w gildii, musiałam trochę pomagać w ogarnięciu teamu. Czułam się jakbym próbowała zaganiać stado kotów. Zwłaszcza, że dwóch pozostałych healerów miało focha, że ich baba bije w metrykach (swoją drogą to jest częsty problem w grach. Jak od kogoś bywałam lepsza, to często mnie posądzano o dziwne triki. Nie, po prostu gram z głową na karku). Dużo biegania w lewo i prawo mało mobilną klasą, żonglowanie odpowiedzialnościami, brak chwili wytchnienia. Chyba nawet miałam pomarańczowego loga ze zwycięstwa (percentyl 95% i wyżej), chociaż głowy nie dam, było to już dosyć dawno.
    Unamused Snarktooth. Advocate for hearing loss & accessibility. Person, friend and a terrible/terrific* artist.
    *delete as appropriate
  • Kitsunka's Avatar
    Level 3
    W wiedźminie 3 jest boss Dettlaff. Nie jestem niesamowitym graczem, szczerze pewnie też nie jestem dobra, taka średnia. Nie zmienia to faktu, że gry uwielbiam, walczę średnio, nawet słabo więc trudniejsi przeciwnicy wymagający pewnych umiejętności to ściany ceglane dla mnie.

    Oj ten boss był dla mnie piekłem. W wiedźminie raczej skupiam się na wszystkim innym tylko nie na rozwijaniu umiejętności walki. Bardzo zły ruch, niepowiem. Kilka DNI zajęło mi wymyślenie dobrej taktyki na niego. Nie poddawałam się co prawda, ale prawie wyrzuciłam laptop przez okno. Dobre czasy. Zrobiłam sobie na kartce sekwencje ruchów, eliksirów i znaków, które w odpowiednich miejscach mam używać, kiedy boss w pewien sposób się poruszy.

    Do dziś jestem z siebie dumna, za każdym razem jak sobie od początku zaczynam (od 1 części) to mam z tyłu głowy "ile bym dała, żeby nie musieć z nim walczyć" przeciągam więc grę do granic możliwości.

    - - - Updated - - -

    W wiedźminie 3 jest boss Dettlaff. Nie jestem niesamowitym graczem, szczerze pewnie też nie jestem dobra, taka średnia. Nie zmienia to faktu, że gry uwielbiam, walczę średnio, nawet słabo więc trudniejsi przeciwnicy wymagający pewnych umiejętności to ściany ceglane dla mnie.

    Oj ten boss był dla mnie piekłem. W wiedźminie raczej skupiam się na wszystkim innym tylko nie na rozwijaniu umiejętności walki. Bardzo zły ruch, niepowiem. Kilka DNI zajęło mi wymyślenie dobrej taktyki na niego. Nie poddawałam się co prawda, ale prawie wyrzuciłam laptop przez okno. Dobre czasy. Zrobiłam sobie na kartce sekwencje ruchów, eliksirów i znaków, które w odpowiednich miejscach mam używać, kiedy boss w pewien sposób się poruszy.

    Do dziś jestem z siebie dumna, za każdym razem jak sobie od początku zaczynam (od 1 części) to mam z tyłu głowy "ile bym dała, żeby nie musieć z nim walczyć" przeciągam więc grę do granic możliwości.
  • Patryk1890's Avatar
    Level 3
    Najtrudniejszym przeciwnikiem z jakim przyszło mi się zmierzyć była królowa walkirii Sigrun w God of War na najtrudniejszym poziomie trudności. Była mi ona potrzebna do platyny, a mój upór i ambicje nie pozwalały mi zmienić poziomu trudności. Przez jej szybkie ruchy nie potrafiłem unikać ciosów, ani nawet zadawać ciosów. Jak się oddałem atakowała z dystansu, nie pozwalając mi odetchnąć choć na chwilę. Zadawała również gigantyczne obrażenia, więc i walka szybko się kończyła. Wiem, że przez to odpuściłem sobie tą grę na kilka tygodni. Historia kończy się szczęśliwie, ponieważ pokonałem ją, co przyniosło mi taką satysfakcję, że pamiętam tą walkę do dziś.
  • Grzanka's Avatar
    Level 3
    Najtrudniejszym przeciwnikiem z jakim przyszło mi się zmierzyć, to Ja sam.
    Nikt mi tak w grze nie nabrudził jak ja sam. Omijanie treści questow, kupowanie złych przedmiotów, nie znajomość mechaniki gry to wszystko sprawiało ze pare gier było dał mnie zbyt trudnych, aż w końcu poprawiłem swoje błędy
  • Fortressofsolitude37's Avatar
    Level 5
    Ostatnio.. Pogoniec z gry Grounded. 😋 Szybki i zabójczy.. 9/10 prób ucieczki kończy się śmiercią, a walka z nim jest samobójstwem. 😅 Przynajmniej na początku.. 😊😁
  • Staxxoo's Avatar
    Level 5
    Przyszło mi się w świecie gier zmierzyć z wieloma przeciwnikami, aczkolwiek jeżeli miałbym wybrać najtrudniejszego to jednogłośnie bym odpowiedział: Malenia! z gry Elder Ring, tyle trudu co mi sprawiła; ile potu, łez i czasu zostało poświęcone na nią to mała głowa. Ostatecznie wszystko to na końcu dało ogromną satysfakcję w momencie kiedy została pokonana :)
  • KoCzann's Avatar
    Level 3
    Zdecydowanie aim. Z racji ze gram głównie w strzelanki to jestem swiadoma ze gracze sa na różnym poziomie, niektórzy nawet na skale światową dlatego nienuwazam ich za ciężkich przeciwników tylko po prostu lepszych. A jako rzeczywiście trudnego przeciwnika uważam aim, bo to na niego musze poświęcić setki albo tysiące godzin żeby wychodził tak jak chce, a jak na razie daleko mi jeszcze do wymarzonego poziomu. Z tym przeciwnikiem mierze sie każdego dnia.
  • Wizkalina's Avatar
    Level 5
    Powiedziałbym, że najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim przyszło mi się zmierzyć w grze, jestem ja sam. Uważam, że największym wyzwaniem w grze jest próba przekroczenia własnych granic i osiągnięcia najwyższego poziomu umiejętności i wydajności, jaki mogę osiągnąć. O wiele trudniej jest przechytrzyć samego siebie niż przeciwnika, dlatego nieustannie walczę o utrzymanie motywacji i skupienie się na doskonaleniu swoich umiejętności
    Oczywiście zanim doszedłem do takich problemów, na pierwszej linii oporu stał mój słaby internet i niezdalowalający sprzęt, ale to się później zmieniło 😁
  • SzprytnyLunt's Avatar
    Level 3
    Zdecydowanie najtrudniejszym przeciwnikiem z jakim kiedykolwiek zmierzyłem się w grach komputerowych jest Aldrich Pożeracz Bogów z gry Dark Souls III sprawił mi on wtedy nie mały problem ponieważ byłem wtedy początkujący w grach typu souls like i nie wiedziałem o pewnej słabości tego bossa a ten miał parę naprawdę nieprzewidywalnych i potężnych ataków. Z tego co pamiętam walczyłem z nim chyba pomiędzy 20 a 30 razy i wszystko podczas jednego posiedzenia. Jak to mawiają gracze Soulsów "Git Gud" więc próbowałem i próbowałem aż w końcu udało się położyć go do piachu.
  • qba382's Avatar
    Level 4
    Okej, tutaj może być nieco nietypowo.

    Moja odpowiedź to: pająk

    A raczej: MOTYLA NOGA JA CIĘ KRĘCĘ JAKI BYDLĘCY PAJĄK

    Mowa o pająku z jednego z poziomów gry Epoka Lodowcowa 2: Odwilż

    To właśnie ją wybrałem. Wybór jest nieprzypadkowy, mając może z 10 lat było to dla mnie nie lada wyzwaniem.

    Pierwszy moment to podskoczenie na krześle gdy te bydlę rzuciło się na postać Wiewióra.
    Później uciekanie i kombinowanie jak to monstrum pokonać.
    Potem wkroczył tata, ja obok na małym krześle przyglądałem się jego walce niczym na superbohatera.
    Po dłuższej chwili doszliśmy do tego jak pokonać tego dziada.
    Kilka skomplikowanych (na tamten moment) skoków na łeb i bam, skubaniec leży odwłokiem do góry.

    Szczęście w tamtym momencie? NIE DO OPISANIA